
Kolejny dzień zmagań w Rijadzie minął niezwykle szybko. To efekt wielkich emocji i wielu fantastycznych zagrań, które mieliśmy dziś okazję oglądać. Jeśli chodzi o rezultaty, trudno mówić o niespodziankach. Należy jednak wspomnieć, że w jednym z meczów doszło do prawdziwej sensacji. Nie ma co przedłużać – zapraszamy na przegląd najważniejszych wydarzeń fazy 1/8 Premier Padel rozgrywanego w Rijadzie!
Pierwszą z trzech par męskich, która wystąpiła dziś na korcie głównym Padel Rush Arena, była Chingotto / Galan. Podejmowali oni rozstawionych z numerem 11. Javierów — Garcię i Barahonę. Faworyci bez większych trudności ograli hiszpański duet 2:0 (6:3, 6:2), ani razu nie czując realnego zagrożenia z ich strony. W pierwszym secie doszło do jednego, a w drugim do dwóch przełamań ze strony pary znanej pod nazwą „Chingalan”. Dodając do tego wszystkie wygrane własne serwisy, pewnie sięgnęli oni po zwycięstwo w drugim oficjalnym meczu rankingowym w 2026 roku.

Po pierwszym secie meczu pomiędzy Juanem Lebronem / Leo Augsubrgerem, a Alexem Chozasem / Valentino Libaakiem wydawało się, że tych pierwszych czeka bardzo łatwy dzień w biurze. Wygrali go oni w zaledwie 22. minuty 6:1, dwukrotnie przełamując serwis swoich przeciwników. Tino i Alex popełnili aż piętnaście niewymuszonych błędów — ponad dwa razy więcej niż zawodnicy z drugiej strony kortu (7). Niestety dla nich, czwarta najlepsza para świata czegoś takiego nie wybacza.
Drugi set jednak miał zupełnie inne oblicze. Co prawda niżej notowani gracze wciąż popełniali więcej błędów (sporo na woleju i forehandzie mylił się Libaak), ale różnica nie była już tak znacząca. W efekcie mecz zrobił się niezwykle zacięty i żadna z par ani razu nie przegrała gema przy swoim serwisie.
Doszło więc do tie-breaka, w którym szybko wyraźne prowadzenie 5:2 objęła „wilczo-lwia” para. Warto dodać, że ich rywale znowu wrócili do trybu „Error 501” — trzy z pięciu punktów były efektem ich niewymuszonych błędów. I wtedy stało się coś niedpodziewanego – Leo Augsburger zapomniał, jak się gra w padla. W trzech kolejnych akcjach oddał punkty rywalom: dwukrotnie obijając tylną szybę, a raz trafiając w siatkę.
Na jego szczęście na 6:5 Libaak posłał piłkę w aut, a ostatnia akcja meczu należała do Juana Lebrona, który najpierw obronił smasha Alexa Chozasa, a później (z lewej strony!) zakończył akcję cudownym backhandowym wolejem. Widać, że popularny „El Lobo” jest w formie od początku sezonu.
Ostatnim środowym meczem było starcie pomiędzy Arturem Coello / Agustinem Tapią a Jairo Bautistą / Lucasem Campangolo. W teorii para numer jeden światowego rankingu nie powinna mieć większych kłopotów z hiszpańsko-brazylijskim duetem. Ten jednak zaprezentował padel na najwyższym poziomie, stawiając bardzo mocny opór.
Szczególnie świetny mecz rozegrał znany ze swojego fizycznego stylu gry „Campo”, który miał bardzo wysoką skuteczność smashy i umiejętnie starał się ograniczać wysokie piłki grane w stronę faworytów. W całym spotkaniu, które łącznie trwało prawie półtorej godziny, nie doszło do żadnego przełamania! W związku z tym po każdym secie oglądaliśmy tie-break, co nie jest częstą sytuacją. Niestety dla niżej notowanej pary, oba zakończyły się pomyślnie dla Arturo i Agusa.
Pierwszy został przez nich wygrany dość gładko 7:3. Drugi natomiast zafundował nam pełen wachlarz emocji. Rozpoczął się od dwóch spektakularnych smashów Coello, dzięki czemu faworyci schodzili na przerwę prowadząc 4:2. Po nieudanym lobie Campagnolo wydawało się, że hiszpańsko-argentyńska para wygraną ma na wyciągnięcie ręki.
Wtedy jednak, w ramach odkupienia, Brazylijczyk popisał się cudowną bajadą, a a chwilę później na 5:4 punkt zdobył jego partner, kończąc akcję uderzeniem z powietrza. Kolejne dwa punkty również na swoje konto zapisała 14. para świata. W tym miejscu należy wspomnieć o FE-NO-ME-NAL-NEJ akcji Campagnolo, który wybił piłkę poza kort po smashu „Arturito”, najpierw jednak broniąc trzy arcytrudne uderzenia. Bez dwóch zdań — akcja meczu.
Chwilę później ten sam zawodnik miał prostą piłkę w powietrzu na wygranie seta, którą… zmarnował. Zamiast w kort, trafił piłką w szybę. Faworyci mogli odetchnąć, bo zamiast rozpoczynać trzeciego seta, doprowadzili do stanu 6:6 i drugiej zmiany stron.
Po niej ponownie piłkę setową miała para Bautista / Campagnolo, jednak sytuacja zmieniła się w mgnieniu oka – po dwóch kolejnych błędach „Campo” to faworyci prowadzili 8:7. Pierwszą piłkę meczową zmarnował Tapia, który w prostej sytuacji uderzył w siatkę. Przy stanie 9:8 serwował Coello. Po krótkiej wymianie pomylił się Bautista i to najlepsza para świata schodził z kortu z tarczą.
Mimo porażki należy jednak docenić postawę duetu Bautista / Campagnolo, gdyż pokazali się z naprawdę znakomitej strony, zmuszając swoich przeciwników do ogromnego wysiłku. Jeśli zaś chodzi o faworytów całego turnieju to w Rijadzie wciąż jeszcze nie zademonstrowali pełni swoich możliwości.
Największą jak dotąd sensacją pierwszych w 2026 roku rozgrywek z serii Premier Padel jest bez wątpienia awans do ćwierćfinału pary, która swoje zmagania rozpoczęła jeszcze w kwalifikacjach. Chodzi oczywiście o Javiera Martineza, który wraz z Ramiro Valenzuelą pokonał 2:0 (6:4, 6:3) Inigo Jofre grającego wspólne z Manuelem Salguero.
Ten duet z kolei wczoraj odesłał do domu siódmą parę turnieju – Javiego Leala i Jona Sanza – co również wprawiło kibiców w spore zdziwienie. W starciu największych niespodzianek zawodów jednak poległ i zakończył swoje zmagania w Rijadzie.

Wygraną parę z kolei jutro czeka niezwykle trudne zadanie, bo w ćwierćfinale trafili na Juana Lebrona i Leo Augsburgera. W tym przypadku o sprawienie sensacji będzie zdecydowanie trudniej.
Oprócz wspomnianego powyżej meczu w pozostałych ćwierćfinałach para Coello / Tapia zmierzy się z Edu Alonso i Juanem Tello, Galan z Chingotto o półfinał zawalczą z Javierem Garrido i Lucasem Bergaminim, a na najbardziej wyrównane spotkanie zapowiada się to pomiędzy Miguelem Yanguasem / Franco Stupaczukiem a Francisco Navarro / Francisco Guerrero.
Pierwsze mecze o 13 czasu polskiego, transmisja na Canal+.