Stupaczuk i Yanguas odpadają w ćwierćfinale! Podsumowanie czwartego dnia

Autor: Maksymilian Krzyżanowski
12 lutego, 2026

Odwiedź nas

Czwarty dzień zmagań w pierwszym turnieju Premier Padel w 2026 roku dobiegł końca. Z czterech spotkań ćwierćfinałowych trzy należy uznać za dość jednostronne, co nie znaczy, że nie były bardzo przyjemne do oglądania. Mieliśmy też okazję zobaczyć jedną prawdziwą, padlową batalię. Zapraszamy na podsumowanie czwartego dnia rozgrywek w Rijadzie!

Trzeci mecz wygrany do zera

Zdecydowanym faworytem pojedynku Chingotto / Galan – Bergamini / Garrido byli ci pierwsi, co udowodnili już w trzecim gemie, po raz pierwszy przełamując serwis rywali, a dokładnie grającego po prawej stronie Lucas Bergaminiego. Wynik wskazywał wtedy 3:1 i niżej notowana para wiedziała, że bardzo trudno będzie jej odwrócić losy tego seta.

„Chingalan” zarówno w pierwszym, jak i w drugim secie znakomicie prezentowali się przy siatce, bardzo rzadko oddając pozycję rywalom. Ci z kolei przy szybkich wymianach często się mylili, wielokrotnie notując uderzenia w siatkę lub wystawiając przeciwnikom łatwą piłkę.

Drugie przełamanie miało miejsce w 6 gemie i chyba nikogo nie zdziwiło, że w kolejnym faworyci ustalili wynik seta na 6:1.

Kolejny udany dzień w Rijadzie duetu „Chingalan”

W drugim secie obraz meczu wyglądał podobnie – bardzo szybko doszło do przełamania na korzyść pary numer dwa światowego rankingu. Serwującym ponownie był Lucas Bergamini, który w przekroju całego spotkania nie prezentował się najlepiej. Wydawał się niespokojny i niechlujny w wielu swoich uderzeniach. Tempo i presja, które narzucili dziś Chingotto z Galanem, były dla niego dziś po prostu zbyt wysokie.

W czwartym gemie stało się jednak coś niespodziewanego – Javi Garrido wraz ze swoim partnerem wygrali go przy serwisie Fede Chingotto, na którego w trakcie tego gema kierowana była większość piłek. Gołym okiem było widać, że pomysłem brazylijsko-hiszpańskiego duetu było granie lobów na „Super Mysz”, który jednak notował bardzo dobra skuteczność uderzeń z góry i kilkukrotnie popisał się znakomitymi smashami.

Zaraz potem niżej notowana para wyszła na prowadzenie 3:2 po serwisie Garrido. To chyba mocno podrażniło faworytów – do końca meczu kolejne gemy zdobywali już tylko oni, ostatecznie wygrywając drugiego seta 6:3, a całe spotkanie 2:0.

Przedwczesne zakończenie meczu

Mecz Coello / Tapia – Alonso / Tello trwał zdecydowanie najkrócej ze wszystkich dzisiejszych ćwierćfinałów. Pierwszy set skończył się już po dwudziestu dwóch minutach i był to efekt znakomitej postawy głównych faworytów do wygrania turnieju w Rijadzie.

Do pierwszego przełamania doszło bardzo szybko, bo już przy stanie 1:1 i drugim gemie serwisowym rywali, a dokładnie przy podaniu Edu Alonso. Hiszpan ponownie znalazł się w polu serwisowym przy stanie 4:2. Niestety dla niego, także to podejście zakończyło się wygranym gemem dla przeciwników.

Przy wyniku 40:40 w boczną szybę uderzył Tello po – wydawałoby się – prostym woleju. Kolejny punkt był efektem znakomitej kontry „Arturito”, który po smashu Edu Alonso wybił piłkę poza kort. Nawet Michael Jordan nie powstydziłby się wyskoku, jaki Coello wykonał przy tym zagraniu. W tym momencie tablica wyników wskazywała wynik 5:2 dla faworytów i trudno było sobie wyobrazić, by najlepsza para świata miała nie wygrać pierwszego seta. Ostatecznie tak też się stało i zakończył się on wynikiem 6:2.

Warto zaznaczyć, że podczas tych 22 minut obie pary popełniły bardzo mało błędów (3 do 5 na korzyść „Króla Artura” i „Mozarta z Katamarki”).

Edu Alonso nie będzie wspominał dzisiejszego meczu z uśmiechem

Drugi set skończył się tak naprawdę, zanim na dobre się rozpoczął, bo już przy stanie 2:1 dla faworytów. Przyczyną był uraz Edu Alonso, który wyeliminował go z dalszej gry.

Po spotkaniu Arturo Coello w bardzo ciepłych słowach wypowiedział się o kontuzjowanym zawodniku, który prywatnie jest jednym z jego najlepszych przyjaciół. Życzył mu także jak najszybszego powrotu na kort.

Kogo jeszcze zobaczymy w półfinale?

W innym z dzisiejszych ćwierćfinałów Juan Lebron w parze z Leo Augsburgerem podejmowali największą sensację pierwszego tegorocznego turnieju z serii Premier Padel, czyli Javiera Martineza i Ramiro Valenzuelę. Tym razem para, która rozpoczęła rozgrywki w kwalifikacjach, nie sprawiła niespodzianki i poległa w starciu z faworytami 0:2. Warto jednak zaznaczyć, że szczególnie w drugim secie zaprezentowali się naprawdę dobrze, przegrywając go jedynie 5:7.

Jedyną parą z czołowej czwórki światowego rankingu, która nie zameldowała się w półfinale, jest Franco Stupaczuk grający wspólnie z Miguelem Yanguasem. Obaj zawodnicy musieli dziś uznać wyższość na korcie swoich przeciwników, którymi byli doświadczony „Paquito” Navarro i Francisco Guerrero. Spotkanie obfitowało w emocje, wspaniałe zagrania i zwroty akcji.

Pierwszego seta dość pewnie wygrali faworyci tego spotkania 6:3, by w kolejnych dwóch ulec hiszpańskiej parze w stosunku 2:6 i 3:6. Nie będzie nadużyciem stwierdzenie, że w tym przypadku mieliśmy do czynienia z małą niespodzianką.

Pary półfinałowe

W piątek zmierzą się ze sobą:

Chingotto / Galan – Guerrero / Navarro (najwcześniej o 16:00)

Coello / Tapia – Lebron / Augsburger (najwcześniej o 17:30)

Zapowiada się nam dzień pełen emocji!

© 2025 Padel NET. All rights reserved.
Polityka prywatności