
Dzisiejsze mecze ćwierćfinałowe przyniosły sporo emocji i potwierdziły, że rola faworyta wcale nie gwarantuje zwycięstwa. Spośród czterech par typowanych do wygranej nie wszystkim udało się sprostać oczekiwaniom. Najboleśniej przekonali się o tym Juan Lebrón i Leo Augsburger.
Najbardziej wyczekiwanym przez nas piątkowym starciem było bez wątpienia to pomiędzy aktualnie czwartą i szóstą parą świata, czyli mecz Juana Lebrona i Leo Augsburgera z Jonem Sanzem i Jorge Nieto. Faworytami tego spotkania byli bez wątpienia ci pierwsi, zwłaszcza że dla ich rywali był to debiutancki wspólny turniej w tym roku.
Set numer jeden stał na bardzo wysokim poziomie i był niezwykle wyrównany. Obie pary grały bardzo uważnie i skutecznie przy swoim serwisie. W związku z tym do pierwszego – i jak się później okazało jedynego – przełamania w całym meczu doszło dopiero w 12. gemie, przy serwisie Juana Lebrona. Gem, a zarazem cały set, zakończył wspaniałym smashem ze środka kortu Jon Sanz, który w przekroju całego spotkania był dziś absolutnie fenomenalnie dysponowany.
25-letniemu Hiszpanowi wychodziło dziś absolutnie wszystko. Techniczne uderzenia? Bardzo proszę. Wspomniane smashe lecące na wysokości czwartego piętra? Żaden problem. Zabójcze vibory? Już uderzam. Gdyby w meczach padlowych wybierano MVP, to Jon Sanz zgarnąłby tę nagrodę bez żadnych trudności.
Jego partner, „Coki” Nieto” oraz wyżej sklasyfikowani rywale również zagrali naprawdę dobrze i żaden z nich nie może mieć do siebie po tym meczu większych pretensji. Jednak ostatecznie to znakomita postawa Jona Sanza zadecydowała o zwycięstwie w tym bardzo wyrównanym spotkaniu.

Drugi set, jak już wspomnieliśmy, nie przyniósł żadnego przełamania, dlatego o jego rozstrzygnięciu decydował tie-break. W nim Juan Lebron i Leo Augsburger zostali absolutnie zdeklasowani i przegrali go aż 2:7. Nie trzeba dodawać, kto również w tym fragmencie meczu wyróżniał się swoją postawą.
W jutrzejszym półfinale Jona Sanza i Jorge Nieto czeka jeszcze trudniejsza przeprawa. Zagrają oni z drugą najlepszą parą świata, czyli oczywiście z Federico Chingotto i Alejandro Galanem. Ci z kolei w ćwierćfinale bez żadnych trudności rozprawili się z Lucasem Bergaminim i Javierem Garrido 2:0 (6:3, 6:1).
Drugą parę półfinałową tworzą Arturo Coello / Agustin Tapia oraz Miguelem Yanguas / Franco Stupaczuk.
Obie pary bez problemu przebrnęły przez 1/4 wygrywając swoje mecze w stosunku 2:0. „Arturito” i „Mozart z Katamarki” odprawili do domu Martina Di Nenno i „Momo” Gonzaleza, a ich jutrzejsi rywale pokazali swoją dominację w starciu z Eduardo Alonso grającym z Juanem Tello.
Jutrzejszy rozkład gier prezentuje się następująco:

Niestety, w Polsce żaden z tych meczów nie będzie możliwy do obejrzenia ze względu na blokadę transmisji z głównego kortu na YouTubie Premier Padel.
Wszystkie wyniki jutrzejszych spotkań można śledzić na żywo na stronie Premier Padel.