
Polska Federacja Padla po blisko dwumiesięcznej przerwie w końcu zabrała głos w sprawie trwającego sporu z Polskim Związkiem Padla. Uczyniła to za pośrednictwem komunikatu opublikowanego na swoim Instagramie. Na reakcję Związku nie trzeba było długo czekać – kilka dni później odpowiedź przekazał Tomasz Smokowski, który, pisząc eufemistycznie, nie okazał się entuzjastą treści przygotowanej przez Federację.
Ostatnia aktywność Polskiej Federacji Padla, w której odnosiła się ona do szeroko pojętej sytuacji na krajowej scenie padlowej, miała miejsce… 1 marca. Wówczas opublikowano zaproszenie dla przedstawicieli środowiska na spotkanie zaplanowane na 7 marca.
Następnie, 22 marca, doszło do kolejnych rozmów – tym razem pomiędzy władzami Polskiego Związku Padla i Polskiej Federacji Padla. W czasie gdy Związek udzielił oficjalnej odpowiedzi na zadane przez nas pytania [klik] dotyczące obu spotkań, a także zamieścił na swoim Instagramie podsumowanie z wydarzeń mających miejsce 7 marca, Federacja pozostawała bierna. Nie odniosła się ani do wydarzenia, które sama zorganizowała na początku miesiąca, ani do rozmów, w których uczestniczyła dwa tygodnie później.

Sytuacja zmieniła się dopiero w połowie ubiegłego tygodnia, gdy na Instagramie Federacji pojawił się oficjalny komunikat, którego pełną treść prezentujemy poniżej:
W skrócie – w pierwszej części oświadczenia Federacja podkreśla, że działa w duchu jedności środowiska i deklaruje dobre intencje. Jako potwierdzenie tych deklaracji proponuje rozszerzenie zarządu z obecnych trzech do pięciu członków (czyli do maksymalnej liczby przewidzianej w statucie). Dwaj nowi członkowie mieliby wywodzić się ze środowiska skupionego wokół Polskiego Związku Padla.
W dalszej części komunikatu Federacja wskazuje na negatywne konsekwencje funkcjonowania dwóch odrębnych kalendarzy turniejowych oraz rankingów. Proponuje ich ponowne scalenie w ramach współpracy ze Związkiem – najpóźniej do początku 2027 roku.
Najbardziej zaskakujący pozostaje jednak końcowy fragment oświadczenia. Choć nie padają w nim konkretne nazwiska ani szczegóły, Federacja sugeruje, że bliżej nieokreślone podmioty mają zakulisowo działać na jej niekorzyść, a w konsekwencji – również na niekorzyść rozwoju padla w Polsce.
W komentarzach pod opublikowanym komunikatem szybko pojawił się jeden, dominujący zarzut wobec Federacji: brak odniesienia się do kluczowego problemu wskazywanego przez drugą stronę sporu. Chodzi o statut – a dokładniej jego konstrukcję, która uniemożliwia nowym członkom uzyskanie prawa głosu i realnego wpływu na funkcjonowanie organizacji bezpośrednio po przystąpieniu do jej struktur. Do tego wątku wrócimy w dalszej części artykułu.
Trzy dni po publikacji wspomnianego komunikatu na Instagramie Polskiego Związku Padla pojawiła się odpowiedź Tomasza Smokowskiego:
Po kilkuminutowym wstępie dziennikarz, w przeszłości kojarzony przede wszystkim z Canal+ oraz Kanałem Sportowym, przeszedł do pierwszego konkretu – propozycji rozszerzenia zarządu o dwie dodatkowe osoby. Jak podkreśla, nie jest to liczba przypadkowa. Według Smokowskiego, mimo zmian sugerowanych przez Federację, jej przedstawiciele nadal stanowiliby większość (trzech członków), podczas gdy reszta środowiska miałaby o jednego reprezentanta mniej. W praktyce oznaczałoby to utrzymanie decyzyjności po stronie Polskiej Federacji Padla. Tę propozycję dziennikarz określa wprost jako „grę pozorów”.
Warto w tym miejscu zaznaczyć, że obowiązujący statut Polskiej Federacji Padla dopuszcza maksymalnie pięcioosobowy skład zarządu. W komunikacie Federacji nie pojawia się jednak informacja o ewentualnej zmianie tego zapisu – ani w najbliższej przyszłości, ani w dalszej perspektywie.
Następnie Tomasz Smokowski porusza kwestię, która – jak już wcześniej wspomnieliśmy – wybrzmiała również w komentarzach pod komunikatem Federacji. Zadaje bezpośrednie pytanie: „Kiedy zmienicie statut?”. Wskazuje przy tym na istotny problem – jego zdaniem nowi członkowie Federacji uzyskują prawa wyborcze dopiero po czterech latach od momentu dołączenia.
W tym miejscu warto doprecyzować: w statucie Polskiej Federacji Padla nie ma dosłownego zapisu mówiącego o czteroletnim okresie oczekiwania. Znajduje się jednak zapis, który w praktyce prowadzi do podobnego efektu:
„Członkowie przyjęci w poczet Federacji w okresie pomiędzy Zwyczajnymi Walnymi Zgromadzeniami Sprawozdawczo–Wyborczymi otrzymują mandaty […] na najbliższe, po momencie ich przyjęcia, Zwyczajne Walne Zgromadzenie Delegatów Sprawozdawczo – Wyborcze” (§ 16 ust. 7).
Zasadniczo takie zgromadzenie odbywa się raz na cztery lata i to na nim wybierany jest zarząd. Ponieważ ostatnie wybory miały miejsce w tym roku, kolejne planowane są na 2030 rok. W praktyce oznacza to, że nowi członkowie dołączający do Federacji obecnie faktycznie mogą uzyskać pełne prawa wyborcze dopiero za cztery lata – o ile wcześniej nie zostanie zwołane nadzwyczajne zgromadzenie, zmieniające aktualny termin wyborów.
Tymczasem jednym z głównych postulatów Polskiego Związku Padla jest przeprowadzenie wyborów nowego zarządu – już po ewentualnym połączeniu obu organizacji – w ciągu najbliższego półrocza. Obowiązujące zapisy statutowe wyraźnie utrudniają realizację takiego scenariusza.
Do tej kwestii odniósł się również prezes Polskiej Federacji Padla, Marcin Nowak, w rozmowie z Onetem. Nie zgadza się on na tak szybkie przeprowadzenie wyborów, choć dopuszcza możliwość wcześniejszego głosowania niż w 2030 roku:
„Deklarowałem, że jeśli znajdą się osoby chcące wejść do zarządu, to zwołamy nadzwyczajne walne zgromadzenie, na którym będzie można dokooptować kolejne osoby. Jednocześnie podejmiemy decyzję, by kolejne wybory mogły odbyć się np. za dwa lata. Słyszeliśmy głosy, że mamy dołączyć osoby do zarządu, za trzy miesiące zrobić wybory i wtedy środowisko oceni naszą pracę.”
Wracając do wypowiedzi Tomasza Smokowskiego – zarzuca on obecnemu prezesowi Federacji brak realnej chęci demokratyzacji struktur i sugeruje, że może to wynikać z obawy przed utratą kontroli nad organizacją.

Kolejnym poruszonym tematem jest integracja kalendarza i rankingu rozgrywek. Smokowski podkreśla, że turnieje organizowane przez Polski Związek Padla cieszą się dużym zainteresowaniem i rozwijają się dynamicznie. Jego zdaniem to Federacja ma problem z frekwencją na własnych wydarzeniach.
W dalszej części wypowiedzi pojawia się także wątek finansowy. Dziennikarz zwraca uwagę, że — wbrew wcześniejszym zapowiedziom – żaden z tegorocznych turniejów FIP rangi Bronze (planowanych w Bydgoszczy w maju oraz w Warszawie w czerwcu) nie otrzyma wsparcia finansowego ze strony Federacji. Jako powód wskazuje, jak to ujął, „świecącą pustkami kasę”.
Na zakończenie Smokowski kieruje bezpośredni apel do wiceprezesa Polskiej Federacji Padla, Jerzego Janowicza. Zarzuca mu wprowadzanie klubów w błąd poprzez przekazywanie nieprawdziwych informacji o rzekomych deklaracjach przystąpienia do Federacji – jako przykład podaje niewymienione z nazwy kluby śląskie i warszawskie.
Smokowski kończy swoją wypowiedź – jak sam zaznacza, „być może już ostatnim” – apelem o podjęcie realnych działań zmierzających do połączenia obu organizacji. Wyraża również nadzieję na bardziej merytoryczną i konstruktywną współpracę w przyszłości.
Zarówno komunikat Polskiej Federacji Padla, jak i odpowiedź Polskiego Związku Padla – przekazana ustami Tomasza Smokowskiego – nie zmieniają w żaden sposób obecnej sytuacji pomiędzy obiema organizacjami. Jeśli już, to przyjęta przez obie strony forma wypowiedzi jedynie zaostrza i tak już napiętą atmosferę.
Komunikat Federacji nie zawiera konkretnych rozwiązań, które mogłyby realnie zadowolić drugą stronę. Propozycja rozszerzenia zarządu do pięciu członków nie zmienia bowiem nic w kontekście decyzyjności. Obecnie Federacja dysponuje większością głosów, a po zmianach nadal by ją utrzymała. To raczej gest – element dyplomacji – niż rzeczywista próba oddania części wpływów. Na początek być może to krok w dobrą stronę, jednak w komunikacie brakuje dalszych propozycji, które mogłyby prowadzić do oczekiwanej przez drugą stronę demokratyzacji struktur.
Integracja kalendarza i rozgrywek to z kolei pomysł, z którym zapewne zgodziłaby się zdecydowana większość środowiska padlowego – niezależnie od obranej strony. Bez odniesienia się do kluczowych postulatów części klubów oraz samego Związku jego realizacja pozostaje jednak mało realna — zarówno w najbliższej, jak i dalszej perspektywie. Tego odniesienia w komunikacie zabrakło. Nie pojawiają się odpowiedzi na najważniejsze pytania, co sprawia, że deklaracje – choć brzmią dobrze – pozostają w dużej mierze puste.
Również wypowiedź Tomasza Smokowskiego – choć momentami angażująca, a momentami jednak nieco rozwlekła – nie przybliża nas do rozwiązania sporu. Pojawia się w niej wiele uszczypliwości i kąśliwych uwag pod adresem Federacji. Czy są one trafne – nie rozstrzygamy. Faktem jest natomiast, że poza warstwą retoryczną niewiele to wnosi do realnego rozwiązania konfliktu. Dla części odbiorców stanowi to pewnie atrakcyjne widowisko – z przymrużeniem oka można pokusić się o nazwanie aktualnej sytuacji „freak fightem” w wydaniu padlowym – jednak z perspektywy rozwoju dyscypliny trudno uznać to za wartość dodaną.
Owszem, w wypowiedzi pojawia się również warstwa merytoryczna, jednak nie przynosi ona nowych informacji. Powracają dobrze znane wątki: statut, poparcie większości klubów dla Związku czy zarzuty wobec Federacji o brak chęci do demokratyzacji. Sam fakt konsekwentnego trzymania się swojego stanowiska nie jest niczym negatywnym – wręcz przeciwnie. Problem polega na tym, że wszystkie te argumenty są już znane obu stronom sporu, a mimo to nie doczekują się realnej odpowiedzi oraz wartościowego dialogu.
Choć więc padło wiele słów – zarówno w formie pisemnej, jak i ustnej – sytuacja pozostaje w martwym punkcie. Co więcej, trudno dziś dostrzec wyraźne sygnały świadczące o możliwości wypracowania zadowalającego Federację i Związek porozumienia. Atmosfera między obiema organizacjami zamiast się uspokajać, wydaje się być z dnia na dzień coraz bardziej napięta.
Na końcu tego sporu największym przegranym pozostaje jednak polski padel – tworzony przez kluby i zawodników, którzy najbardziej odczuwają skutki trwającego konfliktu.