
Jest majówka, piękna pogoda, słońce świeci, ptaszki ćwierkają, a do tego polskie pary wygrywają swoje mecze rozgrywane w ramach cyklu Cupra FIP Tour na Cyprze i w Singapurze. Owszem, jedna z nich poniosła porażkę, ale matematyka w tym przypadku była bezwzględna – tak po prostu musiało się stać. Doszło w końcu do starcia dwóch rodzimych duetów.
Zacznijmy od chronologicznie drugiego spotkania, które odbyło się w ramach turnieju FIP Silver Cyprus I w mieście Ayia Napa. Zmierzyły się w nim dwie polskie pary. Bardziej doświadczony duet, złożony z Michała Skoniecznego i Wojciecha Szczęsnego, po południu stanął naprzeciw Ryana Rymarczyka i Michała Bartuska.
W mecz znacznie lepiej weszli Rymarczyk i Bartusek, którzy szybko objęli prowadzenie 4:0. Później pewnie wygrywali gemy przy własnym serwisie, a pierwszy set zakończył się ich zwycięstwem 6:2.
Jak relacjonował dla nas w pomeczowej wypowiedzi Michał Bartusek: Drugi set był bardziej wyrównany. Tym razem to przeciwnicy lepiej w niego weszli, przełamując nas i wychodząc na prowadzenie 3:1. Później doszło jednak do przełamania powrotnego i ostatecznie set rozstrzygnął się w tie-breaku, który zakończył się wynikiem 7:3 na korzyść Rymarczyka i Bartuska.
Nie ukrywamy, że przed spotkaniem typowaliśmy wyrównany mecz, w którym ostatecznie zwyciężą Skonieczny i Szczęsny. W związku z tym wynik 2:0 dla ich rywali jest dla nas pewnym zaskoczeniem, ale w końcu to między innymi właśnie za nieprzewidywalność kochamy ten sport.
Jak wspomnieliśmy, będący w dobrym nastroju po wygranej Michał Bartusek w kilku zdaniach skomentował dla nas dzisiejsze polsko-polskie starcie:
Myślę, że razem z Ryanem zagraliśmy dobry mecz i popełniliśmy mało prostych błędów. Nasi przeciwnicy w 2 secie zaczęli grać bardziej agresywnie – uderzali więcej smeczy i częściej bezpośrednimi uderzeniami kończyli akcje. Co jednak najważniejsze, w kluczowych momentach dzisiaj to my byliśmy lepsi.
Zapytaliśmy go także o warunki do gry – mecz odbył się na korcie otwartym – oraz o sam obiekt, na którym rozgrywany jest cały turniej:
Dla lubiących grać na dworze warunki były super. Świeciło słońce, temperatura wynosiła około 25 stopni, więc ciepło, ale nie za ciepło. Wiał delikatny wiatr, na który trzeba było zwrócić uwagę w trakcie gry, ale nie sprawiał on większych problemów.

Obiekt ma wyjątkowy klimat – położony jest niedaleko morza, a korty otoczone są palmami. Co ciekawe, turniej rozgrywany jest na trzech kortach zewnętrznych i jednym korcie wewnętrznym.
Zanim jednak na korcie pojawiły się dwie polskie pary, przed południem na Cyprze swój mecz z irańsko–hiszpańskim duetem rozegrali Witold Konopko i Michał Wargocki. Jako że mierzyły się duety z 25. i 28. miejsca na liście uczestników turnieju, można było przypuszczać, że spotkanie będzie wyrównane.
Przewidywania znalazły odzwierciedlenie w rzeczywistości – po zaciętym meczu do kolejnej rundy awansowali biało-czerwoni, zwyciężając 7:5, 6:4.
Na Wyspie Afrodyty zagrać mieli także Karol Krawczyński i Filip Olech, jednak z powodów zdrowotnych musieli wycofać się z udziału w turnieju.
Z kolei na drugim końcu świata bardzo udany pierwszy mecz w ramach turnieju FIP Bronze Singapore II zanotował Maciej Naduk, grający w parze z Gabrielem Bilińskim. Bez większych problemów polscy zawodnicy pokonali reprezentantów gospodarzy 2:0 (6:2, 6:0).

Na Cyprze dwie polskie pary czekają niezwykle trudne zadania. Ryan Rymarczyk i Michał Bartusek zmierzą się około godziny 11:00 czasu polskiego z piątą najwyżej rozstawioną parą turnieju, a Witold Konopko i Michał Wargocki – z szóstą o tej samej porze.
Z kolei w Singapurze nasi jedyni reprezentanci zagrają z hiszpańskim duetem posiadającym piątą najwyższą liczbę punktów w całych zawodach.
Jak widać, wszystkie trzy nasze duety czeka bardzo trudne wyzwanie i nie ma co ukrywać – awans któregokolwiek z nich będzie ogromną niespodzianką, na którą jednak po cichu liczymy.