Strona główna » Padel aktualności » Czwarty set: Michał Skonieczny

Czwarty set: Michał Skonieczny

Autor: Maksymilian Krzyżanowski
19 maja, 2026

„Czwarty set” to nowa seria, w której postacie związane ze środowiskiem padla odpowiadają na przygotowaną przez nas ankietę. W przeciwieństwie do klasycznych wywiadów stawiamy tutaj na krótszą, bardziej dynamiczną formę – zwięzłe pytania i konkretne odpowiedzi, które pozwalają lepiej poznać naszych rozmówców zarówno od sportowej, jak i prywatnej strony.

Bohaterem debiutanckiej części cyklu jest Michał Skonieczny – współwłaściciela klubu Pura Padel oraz jeden z czołowych polskich zawodników. Jak dzięki padlowi poznał swoją obecną partnerkę? Jakie jest jego największe padlowe marzenie? Czym najchętniej zajmuje się poza kortem? Odpowiedzi na te i wiele innych pytań znajdziecie poniżej.

Oglądasz regularnie turnieje Premier Padel Tour?

Staram się śledzić każdy turniej cyklu i być na bieżąco z wynikami. Oglądam skróty poszczególnych meczów – na całe mecze niestety brakuje czasu.

Najlepszy zawodnik świata?

Ciężko powiedzieć, ale jeśli już trzeba wybierać, to wskażę Federico Chingotto.

Jaki element gry byś od niego podebrał?

Będą dwa – gra w defensywie oraz poruszanie się po korcie.

Najbardziej kompletna para?

Arturo Coello i Agustin Tapia.

Z jaką parą najchętniej zmierzyłbyś się na korcie?

Ponownie Coello i Tapia.

Z którym zawodnikiem ze światowego topu chciałbyś zagrać w parze i dlaczego?

Jeśli już wspominałem o Fede Chingotto, to nie może go tu zabraknąć, skoro gra po prawej stronie kortu, a ja po lewej.

Od ilu lat grasz i jak zaczęła się Twoja przygoda z padlem?

Pierwszy raz chwyciłem za rakietę bodajże w 2014 roku na pierwszych kortach w Polsce, w Sopocie. Była to jednak bardzo krótka przygoda z padlem – po chwili po prostu wyszliśmy, nie rozumiejąc za bardzo zasad ani zagrań (śmiech).

Kolejna próba miała miejsce w Warszawie w latach 2018–2019, gdzie z kolegami z tenisa udało się zaliczyć parę „gierek”, więc również nie trwało to długo. Dopiero od połowy 2023 roku, w Bydgoszczy, zacząłem regularnie grać i wystąpiłem w swoim pierwszym turnieju.

Od kolejnego roku padel stał się dużą częścią mojego życia – zacząłem trenować co tydzień, grać w turniejach oraz szkolić innych zawodników. Można więc podsumować, że gram od trzech lat.

Twój największy atut na korcie?

Smash i gra przy siatce.

Element gry, nad którym musisz najwięcej pracować?

Bez dwóch zdań – defensywa.

Najlepszy partner, z którym grałeś?

Rankingowo na pewno Raul Marcos z Hiszpanii oraz Wojciech Szczęsny.

Turniej Premier Padel Tour w Polsce do 2030 roku – realne czy nie?

Ciężko powiedzieć ze względu na obecną sytuację polityczno-padlową w naszym kraju. Rozmawiamy jednak przy okazji pierwszego w historii turnieju FIP w Polsce, który odbył się w Bydgoszczy, i gdyby ktoś jeszcze 1,5 roku temu powiedział mi, że coś takiego może mieć miejsce, też ciężko byłoby mi w to uwierzyć.

W związku z tym jestem optymistą i liczę na to, że zawody tej rangi zawitają do naszego kraju. Tym bardziej że do 2030 roku mamy jeszcze trochę czasu (śmiech).

Wystąpisz kiedyś na turnieju głównym Premier Padel Tour?

Tak, to mój cel!

Twoje największe padlowe marzenie?

Znaleźć się w TOP 100 rankingu FIP.

Najlepszy obiekt, na którym grałeś?

W Polsce Pura Padel w Bydgoszczy. Jeśli chodzi o zagraniczne obiekty, to Caja Magica w Madrycie. Miałem okazję grać tam przy okazji turnieju Hexagon Cup, gdzie razem z moim partnerem Wojciechem Szczęsnym byliśmy sparingpartnerami w drużynie Roberta Lewandowskiego.

Gra na kortach zamkniętych czy otwartych?

Zamkniętych.

Wygrana 2:1 po zaciętym meczu, czy gładkie 2:0 w niecałą godzinę?

Zdecydowanie 2:1 po zaciętym meczu.

Punkt zdobyty w jaki sposób cieszy najbardziej?

Po smashu oraz dzięki dobrej pracy w defensywie!

Niewymuszony błąd partnera na koniec długiej akcji – zachowujesz spokój, czy masz ochotę go udusić?

Jeśli po długiej akcji, to zachowuję spokój. Gorzej jest, gdy dochodzi do błędu przy pierwszej piłce. Wtedy pojawia się ta druga reakcja. Pracuję nad tym, żeby było takich sytuacji jak najmniej (śmiech).

Najpiękniejszy moment w Twojej przygodzie z padlem?

Poznanie mojej dziewczyny! Razem z Nicole Borzęcką poznaliśmy się we Wrocławiu na turnieju. Wpadliśmy na siebie w pierwszej rundzie, a później jakoś tak poszło, że do dziś jesteśmy razem (śmiech).

Drugim było otwarcie własnego klubu. Było też sporo fajnych, emocjonalnych zwycięstw na korcie, ale myślę, że te najpiękniejsze są jeszcze przede mną.

Najdziwniejsza sytuacja na korcie?

Granie miksta z moją dziewczyną. Konkretnie chodzi mi o jedną sytuację, gdy Nicole została przelobowana i pobiegłem za piłką. Oboje wtedy krzyknęliśmy „moja”, po czym uderzyła mnie rakietą w twarz, przez co wyłamał mi się aparat retainer na zębach i w chwilę polała się krew. Akcja jednak wciąż trwała, bo udało mi się przebić piłkę i kontynuowałem grę z krwią lejącą się z ust. Punkt ostatecznie przegraliśmy i do końca dnia się do siebie nie odzywaliśmy (śmiech).

Inna największa pasja poza padlem?

Generalnie sport i podróżowanie.

Kim byłbyś, gdybyś nie został padlistą?

Prawdopodobnie dalej pracowałbym przy tenisie oraz w firmie rodzinnej.

Ostatnia książka, jaką przeczytałeś?

„Pozwól im”. Będąc szczerym jeszcze jej nie skończyłem, ale jest to pierwsza książka, która ruszyłem od dawna.

Ulubiony film, który polecisz każdemu?

Nie ma takiego.

Przed meczem rap, pop, czy Disco Polo?

House.

Najczęściej słuchana piosenka?

I want your soul – Armand Van Helden.

Czego Ci życzyć na przyszłość?

Zdrowia, którego – odpukać – póki co nie brakuje. Całą resztę postaram się już zrobić sam.

© 2026 PadelNET. All rights reserved.
Polityka prywatności