
Niedawno zakończony turniej Premier Padel Tour w Gijon nie wywrócił rankingu FIP do góry nogami. Wynika to przede wszystkim z faktu, że była to impreza z kategorii P2, zdecydowanie najsłabiej punktowana w całym cyklu. Nie oznacza to jednak, że nic ciekawego się nie wydarzyło.
Turniej w Gijon był bez wątpienia ogromnym rozczarowaniem dla Juana Lebróna i jego partnera, Leandro Augsburgera. Czwarta para świata niespodziewanie uległa w ćwierćfinale Jorge Nieto i Jonowi Sanzowi. Ma to swoje bezpośrednie odzwierciedlenie w rankingu FIP – na 10. pozycję, kosztem Leo Augsburgera, awansował właśnie Jon Sanz, który na hiszpańskich kortach zaprezentował znakomitą formę.
Z kolei przewaga Juana Lebrona, który wciąż zajmuje 5. miejsce, nad Franco Stupaczukiem zmalała ze 120 do zaledwie 30 punktów. Nie jest to bez wątpienia najweselszy moment dla hiszpańsko-argentyńskiego duetu.
Zwycięzcami drugiego w tym roku turnieju rozgrywanego w ramach cyklu Premier Padel Tour zostali Federico Chingotto i Alejandro Galan. W finale pokonali niezmiennie prowadzących w rankingu Arturo Coello i Agustina Tapię.
Triumf w turnieju – do tego odniesiony w starciu z największymi rywalami – to bez wątpienia bardzo pozytywny sygnał. W tym przypadku nie ma on jednak niemal żadnego wpływu na układ rankingu. Z racji tego, że był to turniej rangi P2, różnica w zdobyczy punktowej między zwycięzcami a przegranymi finału wynosi jedynie 240 punktów rankingowych na zawodnika.
Dla porównania – w turnieju Major ta różnica wynosiłaby aż 800 punktów.
Najlepsza piątka rankingu par prezentuje się identycznie, jak przed turniejem w Hiszpanii. Warto jednak zwrócić uwagę, na to, że Juan Lebron i Leo Augsburger oddalili się od upragnionego trzeciego miejsca, które zajmują Miguel Yanguas i Franco Stupaczuk, na ponad 1 000 punktów rankingowych.

Jeśli chodzi o walkę na samym szczycie, w tej chwili para znana jako „Chingalan” traci do Coello i Tapii równo 4 000 punktów. To bez wątpienia ogromna przepaść, jednak ostatnim meczem turnieju w Gijon Federico Chingotto i Alejandro Galan pokazali – przede wszystkim samym sobie – że w tym sezonie są w stanie znacząco tę stratę zmniejszyć. Zwłaszcza, że w tym roku jest on naprawdę obfity w turnieje.