
Turniej Gold Series Tour w SanPadel Piaseczno był doskonałą okazją, by porozmawiać z Mateuszem Lipińskim. Od niedawna pełni on funkcję trenera głównego tamtejszej akademii padlowej, a jednocześnie od blisko dekady należy do grona czołowych postaci polskiego padla – jako zawodnik, trener i reprezentant kraju. Zapytaliśmy go między innymi o ulubionych zawodników światowego touru, najważniejszy moment w karierze, swój największy atut na korcie i wiele, wiele więcej. Oto, co odpowiedział na nasze pytania.
Oglądasz regularnie turnieje Premier Padel Tour?
Oglądam przede wszystkim skróty.
Najlepszy zawodnik świata?
Alejandro Galan.
Jakie jedno zagranie byś od niego podebrał?
Viborę.
Najbardziej kompletna para?
Arturo Coello / Agustin Tapia.
Z którym zawodnikiem ze światowego topu chciałbyś zagrać w parze i dlaczego?
Zdecydowanie z Paquito Navarro. Jest moim idolem, odkąd gram w padla.
Od ilu lat grasz i jak zaczęła się Twoja przygoda z padlem?
Niedługo minie 10 lat. Wszystko zaczęło się od turnieju na kortach Mera w Warszawie.
Po której stronie grasz?
Po prawej. Jestem leworęczny, więc nie miałem dużego wyboru (śmiech).

Największy atut na korcie?
Smecz i czytanie gry.
Element gry, nad którym musisz najwięcej pracować?
Myślę, że mógłbym zdecydowanie lepiej grać woleja.
Najlepszy partner, z jakim grałeś?
Marcin Krzywicki. Nigdy nie widziałem, żeby ktoś grał takiego loba (śmiech).
Turniej Premier Padel w Polsce do 2030 roku – realne czy nie?
Na ten moment tego nie widzę, ale to też dość odległa perspektywa.
Wystąpisz kiedyś na turnieju głównym Premier Padel Tour?
Cytując klasyka: „czas pokaże”.
Najlepszy obiekt, na którym grałeś?
Największe wrażenie zrobił na mnie obiekt, na którym grałem podczas Mistrzostwa Świata w Katarze.
Gra na kortach zamkniętych czy otwartych?
Zdecydowanie wybieram zamknięte.
Najlepszy rywal, przeciwko któremu grałeś?
Hiszpan David Gala. Zaimponował mi tym, że w tak młodym wieku (podczas meczu miał może z 15/16 lat) wykazywał ogromną padlową dojrzałość i spokój w grze.

Wygrana 2:1 po zaciętym meczu, czy gładkie 2:0 w niecałą godzinę?
To zależy. W finale 2:1, we wcześniejszych fazach bezproblemowe 2:0.
Punkt zdobyty w jaki sposób cieszy najbardziej?
Zdecydowanie winner, niezależnie od rodzaju uderzenia.
Niewymuszony błąd partnera na koniec długiej akcji – zachowujesz spokój, czy masz ochotę go udusić?
Staram się zachować spokój. Wylewanie negatywnych emocji na partnera podczas meczu nic pozytywnego nie przyniesie.
Najpiękniejszy moment w Twojej przygodzie z padlem?
Ciężko wybrać jeden, ale chyba zwycięstwo w decydującym meczu o brązowy medal Mistrzostw Europy w Bilbao.

Najdziwniejsza sytuacja na korcie?
Chyba sytuacja z tego roku, gdy podczas dobiegania do siatki przekoziołkowałem przez nią i wypadłem za kort, a jednocześnie gra była kontynuowana.
Inna największa pasja poza padlem?
E-sport i lotnictwo.
Kim byłbyś, gdybyś nie grał w padla lub tenisa?
Całe życie macham rakietą, więc bardzo ciężko mi sobie wyobrazić coś zupełnie innego. Może poszedłbym w politykę (śmiech).
Ostatnia książka, jaką przeczytałeś?
„Turbulencja” Whitney G.
Ulubiony film, który polecisz każdemu?
Myślę, że pójdę w klasykę polskiego kina – „Kiler”.

Przed meczem: rap, pop czy disco polo?
Polski rap albo EDM.
Najczęściej słuchana piosenka?
Ciężko mi wskazać jedną, ale na pewno coś z polskiego rapu.
Czego Ci życzyć na przyszłość?
Przede wszystkim zdrowia, bo bez tego ani rusz!