
Co to były za trzy dni! W Bydgoszczy przeżyliśmy ogrom emocji, poznaliśmy fantastycznych ludzi i przede wszystkim po raz pierwszy mieliśmy okazję uczestniczyć w międzynarodowym turnieju padlowym tej rangi.
Zapraszamy Was na podsumowanie ostatniego dnia rywalizacji oraz całego turnieju spod szyldu FIP, który po raz pierwszy odbył się w Polsce.
Jeżeli śledziliście naszą niedzielną relację z turnieju, nazwisko Marii Delgado Mediny z pewnością nie jest Wam obce. Ta zaledwie szesnastoletnia zawodniczka z Hiszpanii skradła serca kibiców nie tylko swoją grą, ale również osobowością. Mieliśmy okazję dwukrotnie z nią porozmawiać – najpierw po wygranym półfinale, a następnie po triumfie w pełnym emocji finale, który zwyciężyła wspólnie ze swoją partnerką, Camilą Fassio Goyeneche.
Maria to niezwykle sympatyczna i uśmiechnięta dziewczyna, ale gdy wychodzi na kort, przechodzi prawdziwą sportową transformację. W finale imponowała pewnością siebie, dynamiką i dojrzałością gry, momentami sprawiając, że trudno było uwierzyć, iż jeszcze chwilę wcześniej rozmawialiśmy z nieco nieśmiałą nastolatką.
Podczas naszych rozmów w komunikacji po angielsku pomagał jej starszy brat, który wydaje się być jednocześnie jej największym kibicem. Jak sam podkreślił, mimo bardzo młodego wieku Maria wyróżnia się wyjątkową odpornością psychiczną i dużą dojrzałością mentalną.
Patrząc na jej talent, charakter i sposób, w jaki radzi sobie w najważniejszych momentach meczu, można odnieść wrażenie, że ma wszystko, by w niedalekiej przyszłości zadebiutować w cyklu Premier Padel, a następnie regularnie osiągać tam bardzo dobre wyniki.
Słowa jej brata znalazły pełne potwierdzenie w spotkaniu finałowym. W trzecim secie przeciwniczki pary Delgado Medina / Fassio Goyeneche miały aż cztery piłki meczowe – przy stanie 5:3 oraz 5:4. Mimo to duet Castillon Gamez / Portillo Perez nie potrafił zamknąć meczu.
Napędzone kolejnymi obronionymi piłkami meczowymi młode Hiszpanki, których średnia wieku wynosi zaledwie 17,5 roku, z każdą akcją nabierały coraz większej pewności siebie. Ostatecznie pewnie wygrały tie-break trzeciego seta, sięgając tym samym po triumf w całym turnieju rozgrywanym w klubie Pura Padel.

Na półfinałach frekwencja nie była jeszcze imponująca, co niestety przełożyło się również na atmosferę na trybunach. Na szczęście finał wyglądał już zupełnie inaczej – rozbudowane trybuny, również te znajdujące się za kortem, wypełniły się niemal do ostatniego miejsca. I trudno się dziwić, bo kibice, którzy pojawili się tego dnia na obiekcie, byli świadkami czegoś wyjątkowego. To, co wydarzyło się w trzecim secie finału kobiet, było prawdziwym sportowym widowiskiem.
Dało się wyczuć, że publiczność szczególnie mocno związała się z Marią Delgado Mediną i jej partnerką. Po ich heroicznej walce oraz końcowym triumfie obie zawodniczki zostały nagrodzone owacją na stojąco.
Po meczu zapytałem Marię, jak udało jej się zachować spokój w momencie, gdy rywalki miały tyle piłek meczowych. Hiszpanka przyznała, że na zewnątrz starała się wyglądać na spokojną i opanowaną, choć w środku emocje dosłownie buzowały. To niezwykle cenna cecha, o której w padlu mówi się zdecydowanie za rzadko – zawodnik nie może pokazać przeciwnikowi zawahania, strachu ani nadmiernej nerwowości.
Nie ma co ukrywać – pary Prins / De Kroon oraz Rutgersson / Jesus, które zmierzyły się w finale mężczyzn, stanęły przed niezwykle trudnym zadaniem. Po kapitalnym widowisku, jakie wcześniej stworzyły panie, przebicie tamtego spotkania wymagało niemal cudu. Naszym zdaniem się to nie udało, choć sam mecz stał na naprawdę wysokim poziomie i oglądało się go z dużą przyjemnością.
Ostatecznie holenderski duet Prins / De Kroon zwyciężył 2:0 i mógł opuszczać Polskę w doskonałych nastrojach, sięgając po triumf w historycznym turnieju FIP rozgrywanym w Bydgoszczy.

Podsumowując cały turniej, trzeba uczciwie przyznać, że zarówno pod względem sportowym, jak i organizacyjnym wydarzenie wypadło co najmniej dobrze. Już sam fakt, że polskie pary awansowały do dwóch ćwierćfinałów – po jednym w turnieju kobiet i mężczyzn – należy uznać za wynik zdecydowanie lepszy od przed turniejowych oczekiwań. W polskich realiach turniejów rangi FIP bardzo często druga runda stanowi maksimum możliwości naszych zawodników i zawodniczek. Tym większe brawa należą się Zofii Piórkowskiej i Aleksandrze Rosolskiej oraz Karolowi Krawczyńskiemu i Filipowi Olechowi, którzy dzielnie walczyli o miejsce w półfinale imprezy.
Równie pozytywnie można ocenić kwestie organizacyjne. Trudno było znaleźć element, do którego można byłoby się poważnie przyczepić. Rozmawiając z uczestnikami turnieju i pytając ich o porównanie do innych imprez spod szyldu FIP, regularnie słyszeliśmy podobne opinie – bardzo dobra organizacja, dbałość o zawodników i zwracanie uwagi nawet na najmniejsze detale.
Największe wrażenie na uczestnikach zrobiła jednak publiczność. Zarówno zawodnicy, jak i zawodniczki podkreślali żywiołowość kibiców oraz liczbę osób, które pojawiły się na trybunach, szczególnie podczas obu finałów. Jak na turniej rangi Bronze była to sytuacja wręcz nietypowa – na wielu tego typu imprezach nawet mecze decydujące o końcowym triumfie rozgrywane są przy niemal pustych trybunach. W Bydgoszczy było zupełnie inaczej.
Dla nas był to również wyjątkowy czas – pełen nowych doświadczeń, fantastycznych ludzi i ogromnej dawki sportowych emocji. Po raz pierwszy mieliśmy okazję zobaczyć na żywo padel na tak wysokim poziomie i z bliska poczuć atmosferę międzynarodowego turnieju tej rangi.

Dziękujemy, że byliście z nami przez cały ten weekend. Już niedługo czekają nas kolejne, co najmniej równie ciekawe wydarzenia, które postaramy się pokazać i opisać najlepiej, jak tylko potrafimy!