
Jak będzie wyglądał niedawno rozpoczęty sezon Premier Padel Tour? Czy jakaś para będzie w stanie zdetronizować obecną parę numer jeden, czyli Arturo Coello i Agustina Tapię? Kto najbardziej zaskoczy kibiców swoją postawą? Jakie plany transmisyjne na ten sezon ma Canal+? Co zrobić, żeby zwiększyć poziom i realnie zacząć patrzeć w stronę występu polskich graczy w cyklu Premier Padel Tour? Jak przyszłość czeka padel w Polsce?
Te i wiele innych pytań zadaliśmy Maciejowi Zarębie, który jest komentatorem padla i tenisa w Canal+ oraz przede wszystkim absolutnym fanatykiem tego pierwszego sportu. Zapraszamy!
Na początek zabawmy się we wróżbitów i spróbujmy zajrzeć w padlową przyszłość. Jakie są Twoje przewidywania na ten sezon? Czy dopuszczasz do siebie myśl, że któraś para jest w stanie zdetronizować obecnych liderów – Arturo Coello i Agustina Tapię?
To oczywiście trochę wróżenie z fusów, bo sezon jest niezwykle długi i intensywny. W związku z tym bardzo wiele rzeczy może się wydarzyć. Już pierwszy tegoroczny turniej rozgrywany w Rijadzie pokazał, że wspomniani przez Ciebie Coello i Tapia kolejny rok z rzędu będą bardzo mocni.
Pary, na które zwróciłbym uwagę i które mogą pozytywnie zaskoczyć, to moim zdaniem Jon Sanz i Jorge Nieto oraz Javier Garrido grający wraz z Lucasem Bergaminim. Swoje na pewno ugra inny nowy duet tworzony przez Miguel Yanguasa oraz Franco Stupaczuka.
Głównymi rywalami Arturo Coello i Agustina Tapii będą ciągle Federico Chingotto oraz Alejandro Galan, jednak moim zdaniem ponownie zwycięsko z tej rywalizacji wyjdą ci pierwsi.

Widzisz jakąś parę, która może na dłuższy czas umocnić się na najniższym stopniu podium za plecami wymienionych przez Ciebie dwóch najlepszych duetów?
Bardzo bym chciał, żeby pojawiła się para numer 3, która realnie potrafiłaby im zagrozić. Czy tą parą będą Juan Lebron i Leo Augsburger? A może Yanguas i Stupaczuk? W tej rywalizacji nie skreślałbym cały czas młodego duchem i nieprzewidywalnego „Paquito” (Francisco Navarro, red.). Groźni mogą być też „Momo” Gonzalez i Martin di Nenno, którzy z niejednego padlowego pieca chleb zjadali. Patrząc na to, że prawie wszystkie wymienione pary mają za sobą dopiero jeden wspólny turniej, to mamy za mało danych, żeby rzetelnie odpowiedzieć na to pytanie.
Duże ambicje przed tym sezonem przejawia bez wątpienia wspomniany Juan Lebron. Czy uważasz, że grający z nim Leo Augsburger to dla niego idealny partner w tej chwili?
Z dużą przyjemnością obserwowałem grę Lebrona i Augsburgera w Rijadzie. Ten drugi – młody, wariat, szaleniec, nieokrzesany… ale może właśnie takiej energii potrzebuje Juan Lebron. Ich obecny układ przypomina mi zestawienia z przeszłości – połączenie młodzieńczego szaleństwa z ogromnym doświadczeniem. Z „Belą” (Fernando Belasteguín, red.) zaczynał Arturo Coello, a z „Sanyo” Gutierezzem Agustin Tapia.
Pytanie, czy Lebron będzie potrafił postawić się w roli nauczyciela i wystarczy mu cierpliwości do Leo. Jeśli tak, to wyciągnie z tego zestawienia bardzo dużo. Z drugiej strony Hiszpan to raczej wybuchowa, niż spokojna dusza. Ciekawe, jak długo ta para przetrwa.
Moim zdaniem idealnym partnerem dla Juana Lebrona byłby ktoś młodszy od niego, głodny największych sukcesów, ale jednak z już nieco większym doświadczeniem niż to, które obecnie posiada Leandro Augsburger.
Ostatnie pytanie z gatunku kryształowej kuli – jak ten sezon może wyglądać w padlu żeńskim?
U Pań sytuacja jest jeszcze ciekawsza, niż w męskim padlu. Po zmianach partnerek rywalizacja stanie się zdecydowanie bardziej wyrównana. W Rijadzie wygrały Ariana Sanchez grająca z niezwykle utalentowaną Andreą Ustero Prieto. Gdybym jednak miał typować parę, która okaże się najlepsza na koniec sezonu, to wskazałbym na inny nowy duet, który tworzą Paula Josemaria i Bea Gonzalez. Ich potencjał jest ogromny.
Który padlista jest według Ciebie tym najbardziej kompletnym?
Najbardziej kompletni to zdecydowanie Agustin Tapia i Alejandro Galan. Swoją drogą ciekawe, jakby funkcjonowali w parze. Osobiście, poza samymi umiejętnościami, cenię także osobowość danego zawodnika. Z tego względu lubię popatrzeć na „Paquito”. Oczywiście dostrzegam też jego wady. O Jonie Sanzie wspominałem nieco wcześniej – imponują mi jego dynamika i umiejętności techniczne.
Z Pań chciałbym wyróżnić Paulę Josemarię. Robi na mnie bardzo duże wrażenie. Swoją postawą udowadnia, że nie trzeba mieć fenomenalnych warunków fizycznych, żeby czarować na korcie.

Przejdźmy teraz na nasze polskie podwórko. Umiejętności których zawodników szczególnie doceniasz?
Od razu do głowy przychodzą mi dwa nazwiska – Mateusz Miroński i Wojciech Szczęsny. Znakomici technicznie zawodnicy i niezwykle zaangażowani jako trenerzy. No i oczywiście jest jeszcze Mateusz Lipiński. Chyba nikt nie ma w naszym kraju takiego młotka w ręce.
Stawka jest coraz mocniejsza i co ważne, coraz bardziej wyrównana. Szczególnie na poziomie A3/B1. Tu naprawdę każdy może wygrać z każdym, a to sprawia, że rywalizacja staje się niezwykle interesująca.
Jak oceniasz obecny poziom popularności padla w Polsce? Czy uważasz, że zbliżamy się do sufitu, czy może wciąż dostrzegasz przestrzeń dla rozwoju tej dyscypliny?
Myślę, że popularność cały czas rośnie i widzę przestrzeń na nowe inicjatywy. Padel rozwija się przede wszystkim w dużych ośrodkach miejskich. Żeby mógł stać się sportem masowym, musi również zaistnieć w mniejszych miastach. To na pewno duże wyzwanie dla dyscypliny.
Innym jest na pewno stworzenie systemu szkolenia, budowa akademii, licencjonowanie trenerów. W tym momencie padel jest mocny w przestrzeni amatorskiej. Aby wychować profesjonalnych zawodników, potrzeba wielu inwestycji i zmian.
Czy uważasz, że zainteresowanie grą w padla w Polsce przełoży się także na oglądanie przez polskich kibiców na dużą skalę największych rozgrywek, takich jak Premier Padel Tour?
Chciałbym, żeby popularność wśród amatorów przełożyła się na budowę ośrodków i inwestycje w naszym kraju. Trzeba zachęcać dzieciaki do trenowania. Oglądalność profesjonalnych rozgrywek będzie rosła, jeśli pojawią się w nich reprezentanci Polski. Do tego jeszcze daleka droga pomimo, że część polskich juniorów trenuje w Hiszpanii. Koszty organizacji takich zajęć są bardzo duże i tylko nieliczni mogą sobie na to pozwolić.
Pozostańmy w temacie szkolenia. Sporym problemem w trenowaniu padla w Polsce jest to, że zdecydowana większość, a może i wszyscy rodzimi trenerzy wywodzą się z tenisa. Czy powinniśmy spróbować sprowadzić trenerów np. z Hiszpanii?
Myślę, że władze padlowe powinny dążyć do nawiązania współpracy z akademiami hiszpańskimi i powinny próbować ściągać szkoleniowców z tego kraju do Polski. Oprócz tego nasi trenerzy powinni szkolić się od Hiszpanów.
To oczywiście nie znaczy, że obecnie w Polsce nie ma dobrych trenerów. Są, ale jest ich niewielu. Najlepsza wiedza, najlepsze „know-how” jest właśnie w Hiszpanii. Zadaniem Federacji/Związku jest zbudowanie sieci kontaktów i pomoc w zdobywaniu odpowiednich umiejętności naszym trenerom. Mam nadzieję, że to się niebawem zacznie dziać.
Wspomniałeś o Polskim Związku oraz o Polskiej Federacji Padla. Czy masz swoje zdanie o aktualnej sytuacji pomiędzy Związkiem i Federacją? Kibicujesz komuś w tym starciu?
To nie jest kwestia kibicowania. Polska Federacja Padla zarządza padlem w naszym kraju od lat. O ile początki były obiecujące, o tyle ostatnie lata pozostawiają sporo do życzenia. Mówimy o rozwoju dyscypliny i dużych projektach, a omawiana organizacja nie była w stanie stworzyć kalendarza rozgrywek, czy zorganizować Mistrzostw Polski, bo i taki przypadek się zdarzył.
Inicjatywa PZP wydaje się interesująca. Mają ambitne plany, a będący twarzą Związku Tomasz Smokowski wielokrotnie pokazał, że potrafi w padlowe projekty. Dowodem na to są chociażby turnieje Cupra Padlowe. Myślę, że zrobił bardzo wiele dla promocji padla w naszym kraju.
Wracając do Związku – bardzo szybko powstał kalendarz rozgrywek, słyszymy zapowiedzi nawiązania kontaktu z akademiami hiszpańskimi, komunikacja jest bardzo dobra. Do Związku zapisało się 90% istniejących klubów. O tym kto będzie podmiotem zarządzającym zadecydują przede wszystkim kluby i zawodnicy. W tym momencie większość popiera PZP.
W tym roku po raz pierwszy w Polsce zostaną rozegrane turnieje z serii CUPRA FIP Padel Tour (kategoria Bronze) i to od razu dwa. Czy uważasz, że w bliższej przyszłości możliwa jest organizacja w Polsce turnieju Premier Padel Tour?
Wszystko jest możliwe, nawet na Stadionie Narodowym (śmiech). Można pomarzyć, ale byłbym spokojny. Zacznijmy od mniejszych imprez, dajmy szanse polskim zawodnikom na zbudowanie rankingu. Myślę, że ważniejsze w tym momencie są inne kwestie, takie jak budowa akademii, czy stworzenie systemu szkolenia i dotarcie do różnych grup odbiorców przez powstawanie klubów w mniejszych miastach. Na turniej z serii Premier Padel Tour przyjdzie czas w przyszłości.
Jako, że jesteś związany z Canal + i bezpośrednio bierzesz udział w padlowym projekcie tej stacji, to muszę zapytać o kilka kwestii z tym związanych. Jaką dokładnie rolę pełnisz w Canal+?
W CANAL+ jestem wydawcą sekcji sportowej w serwisie streamingowym oraz komentatorem tenisa i padla. Z uwagi na częstotliwość transmisji częściej zajmuję się tenisowymi rozgrywkami WTA, ale od czasu do czasu zdarza mi się również skomentować turniej padlowy. To zawsze duża frajda.
Jaki jest powód braku planów transmisji dwóch najbliższych turniejów w Gijon oraz w Cancun? Czy możemy się spodziewać się wielu nietransmitowanych turniejów w przyszłości?
CANAL+ ma prawa do transmitowania turniejów rangi Major i P1. Te wymienione przez Ciebie to turnieje rangi P2, które nie będą przez stację transmitowane. Większość meczów jest dostępnych w aplikacji C+, a te najważniejsze będzie można obejrzeć na antenie CANAL+ SPORT2.
Od której fazy turnieju planowane są transmisje z polskim komentarzem?
Zazwyczaj polski komentarz ma miejsce od spotkań półfinałowych.
Czy i jaki pomysł ma Canal+ na promocję padla w Polsce, która mogłaby oczywiście również zwiększyć oglądalność turniejów?
W tym momencie promocja rozgrywek Premier Padel jest dość trudna z uwagi na brak Polaków w cyklu. Na pewno przełomowym momentem będzie pojawienie się naszego reprezentanta w czołówce rankingu i znacząco ułatwi to też promocję.
Na zakończenie naszej rozmowy chciałbym, abyś opowiedział nieco o sobie i swoich doświadczeniach. Jak często grasz w padla?
Staram się grać regularnie, 2-3 razy w tygodniu. Jeżeli jakimś cudem „trafi się” wolny weekend, to biorę udział także w turniejach.
Skąd wzięło się Twoje zainteresowanie padlem? Czy tak jak ja pierwszy raz o padlu usłyszałeś od Tomasza Smokowskiego, który opowiadał o wspólnej grze z Quebonafide?
Pamięć dobra, ale niestety krótka. Chyba rzeczywiście po raz pierwszy zagrałem przed turniejem CUPRA Padlowe, który organizował i nadal organizuje Tomek Smokowski. Pamiętam, że skorzystaliśmy z Piotrkiem Domagałą z możliwości wzięcia bezpłatnej lekcji u Maćka Naduka, znakomitego polskiego padlisty. Wówczas nie spodziewałem się, że padel aż tak mnie pochłonie.