
Przed nami historyczny moment dla polskiego padla. Finał Mistrzostw Polski po raz pierwszy zostanie pokazany w ogólnodostępnej telewizji, a transmisję przeprowadzi TVP Sport. O kulisach organizacji wydarzenia, relacjach Polskiego Związku Padla z Federacją, planach na rozwój dyscypliny oraz emocjach związanych z nadchodzącym weekendem opowiada Marcin Rams – dziennikarz TVP Sport, od niedawna aktywnie działający w strukturach Polskiego Związku Padla.

W jakiej roli jesteś związany z Polskim Związkiem Padla?
Jestem członkiem zarządu Polskiego Związku Padla, jednym z ojców założycieli tej Organizacji.
Skąd pojawił się u Ciebie pomysł, żeby się w to zaangażować? Jesteś znany z bycia dziennikarzem sportowym, a nie osobą zajmującą stanowiska gabinetowe.
Prawda, ale Polski Związek Padla to nie są gabinety, to nie są etaty, to jest raczej energia ludzka, za którą poszliśmy. Mówię w liczbie mnogiej, bo dotyczy to na ten moment 44 klubów, 4 000 zawodników i także nas, ojców założycieli, czyli członków pierwszego zarządu Polskiego Związku Padla.
Główną intencją było to, aby sprofesjonalizować dyscyplinę oraz ją zdemokratyzować i przygotować padla do wejścia w poczet sportów olimpijskich. Bez dwóch zdań będzie to przełom. To jednak melodia najbliższej przyszłości. Za to pierwszy mini–przełom już przed nami, czyli pierwsza w historii transmisja telewizyjna w Polsce.
Dlaczego Ty wraz z pozostałymi, jak to nazywasz, ojcami założycielami uznaliście, że konieczne jest powstanie drugiej, obok Polskiej Federacji Padla, organizacji zarządzającej polskim padlem?
Nie jest tajemnicą, że Polski Związek Padla powstał w wyniku niezgody na pewne działania, a z drugiej strony – niezgody na bierność, brak demokratyzacji, stagnację i zamrożenie sprawcze Polskiej Federacji Padla. Dlatego zorganizowaliśmy się, a następnie zrzeszyliśmy tak licznie i skutecznie, mogąc w kilka miesięcy zrealizować projekty, które w trybie działania Federacji zajęłyby lata albo do których Federacja nawet by nie podeszła z różnych względów.
Jesteście zadowoleni ze swoich dotychczasowych działań, czy może czujecie pewien niedosyt?
Jestem urzeczony skutecznością ludzi działających pro bono, ludzi poświęcających swój wolny czas dla sprawy i rozwoju padla. Uważam, że zebraliśmy dobrą ekipę, mamy liczne wsparcie zarówno klubów, jak i ludzi wokół klubów. Nawiązaliśmy relacje z Ministerstwem Sportu i Turystyki oraz ze sponsorami.
Nie chcę siać propagandy. Nie jesteśmy cudotwórcami i nie przeprowadzimy za chwilę wszystkich przez Morze Czerwone do krainy padlowej szczęśliwości. Ale mamy energię, pomysły i kompetencje. I chyba o to w tym chodzi.
To skonkretyzujmy. Z czego jesteście najbardziej zadowoleni?
Jesteśmy zadowoleni z tego, że udało nam się uporządkować rozgrywki i wprowadzić właściwą klasyfikację turniejową. Pociągnęliśmy za sobą zawodniczki i zawodników, którzy mają nasze licencje, wprowadziliśmy kluby w nasze struktury i przede wszystkim daliśmy klubom głos, bo to one są determinującą materią tej organizacji.
Na czym polega danie głosu klubom? To ładne hasło, ale w czym to się objawia w praktyce?
To znaczy, że spotykamy się z klubami, rozmawiamy z nimi, a wszystkie ważne projekty albo są inicjatywami klubów, albo są z nimi omawiane.
Mógłbyś podać przykład takiego projektu lub inicjatywy?
Mieliśmy kolegia z klubami np. dotyczące rozmów z Polską Federacją Padla. Nasz list otwarty, który ukazał się niedawno, był konsultowany z klubami. Kluby to jest ta ziemia, z której wyrastają te pomysły. My jesteśmy tylko przewodnikiem. I to jest dla mnie sprawa absolutnie kluczowa.
Czyli podsumowując ten wątek, chcecie dać klubom prawo do głosu na temat spraw istotnych dla rozwoju padla w Polsce?
Tak. O to też postulujemy i o to postulowaliśmy w liście otwartym – aby wprowadzić kluby w struktury Polskiej Federacji Padla. Zależy nam, żeby dać im głos i nie betonować władzy.
Jakie są plany na najbliższe miesiące Polskiego Związku Padla?
We wrześniu mamy wybory, kadencja obecnego zarządu kończy się właśnie wtedy. Marzy mi się, abyśmy porozumieli się z Polską Federacją Padla. Najprościej i obrazowo tłumacząc: my, jako Polski Związek Padla, mamy piłkarzy, stadion, akademię i kibiców, a Polska Federacja Padla ma „elkę” na koszulce. Ma prawo do tej „elki”. To tak, używając warszawskiego porównania czy też warszawskiej nomenklatury. Wiesz, o co chodzi. Polska Federacja Padla ma kadrę, ma nawiązaną relację z FIP-em. Cała reszta jest po naszej stronie.
Bardzo bym chciał, abyśmy doszli do porozumienia, bo to – co oczywiste – będzie korzystne dla wszystkich. I zostanie też dobrze odebrane na zewnątrz.
Padel jest nową dyscypliną. Nie wygląda to dobrze, gdy dwie organizacje nie mogą dojść do porozumienia. Skromne środowisko, środowisko, które jest na dorobku, już miałoby być podzielone? Nie jest to wymarzona sytuacja. Uważam, że zgoda i harmonia są możliwe.
Na jakim etapie są w tym momencie rozmowy z Federacją? Widać światełko w tunelu w kwestii wyczekiwanej zgody?
Czekamy na jasną odpowiedź drugiej strony. Po naszym liście otwartym reakcja Polskiej Federacji Padla była raczej pozytywna. Mam nadzieję, że wkrótce będziemy mogli przedstawić wspólnie wypracowane konkrety. Nasze stanowisko jest jasne.
Szczerze – jesteśmy otwarci, a mnie osobiście cieszy każdy przejaw otwartości z tamtej strony. Takie przejawy dostrzegam i jestem dobrej myśli.
Pogodzenie się Związku i Feedracji wydaje się zdecydowanie najlepszym wyjściem z całej sytuacji.
Moją nadrzędną intencją jest to, abyśmy uzyskali kompromis i wspólnie, w demokratycznej strukturze, budowali padla. Super udało się uporządkować rozgrywki. Mamy relacje z telewizją. Kluby mają głos i są zadowolone, bo w końcu zostały zauważone jako podmioty, które de facto tworzą tę dyscyplinę. To właśnie kluby inwestują w infrastrukturę, trenerów, promocję, zawodników i – w ogólnym ujęciu – odpowiadają za rozwój padla.
Przejdźmy do Mistrzostw Polski, które rozpoczęły się w piątek. Niedzielny mecz o 3. miejsce mężczyzn zostanie pokazany w aplikacji TVP Sport, a finał w głównym kanale stacji. Będzie to pierwsza transmisja padla w ogólnodostępnej telewizji w historii Polski. Opowiedz o genezie tej współpracy.
Byłem inicjatorem całego przedsięwzięcia. Plan działania przedstawiłem już na pierwszym posiedzeniu zarządu Polskiego Związku Padla.
Czyli kiedy?
W grudniu ubiegłego roku. Biegałem za tym, rozmawiałem. Przedstawiłem ten plan dyrektorowi TVP Sport, Jakubowi Kwiatkowskiemu. On na ten plan przystał pod warunkiem, że Polski Związek Padla będzie koproducentem tego wydarzenia.
Co to dokładnie oznacza?
To znaczy, że Związek będzie partycypował w produkcji sygnału i transmisji.
Jak rozumiem, wiąże się to z konkretnymi kosztami po waszej stronie.
Tak, to się wiąże z kosztami po stronie Polskiego Związku Padla. Pokryjemy je środkami pozyskanymi od naszych sponsorów. Udało się sporządzić rozsądny kosztorys i sprawnie podpisać umowy. W efekcie będziemy mieli pierwszą w historii polskiego padla transmisję w otwartej telewizji.
Powiesz, ile Związek będzie musiał przeznaczyć na organizacją transmisji?
Zamknąłbym temat stwierdzeniem, że dokładne liczby na tym etapie objęte są tajemnicą umowy.
Rozumiem, zostawmy więc ten temat. Jakie największe trudności napotkaliście po drodze w kwestii pokazania meczu finałowego w TVP Sport?
Musieliśmy ustalić wspólny termin z telewizją. To ona determinuje, kiedy możemy de facto rozgrywać mecz o trzecie miejsce i finał, bo musimy znaleźć odpowiednie pasmo antenowe. Nie może to być skoro świt, ale nie może też być to noc. Obu stronom pasowały majowe weekendy.
Kiedy już udało nam się wstępnie ustalić termin z telewizją, musieliśmy przystąpić do konkursu na klub, który zorganizuje Mistrzostwa Polski i spełni określone wymagania. Musieliśmy zarysować ich zakres.
Jakie to były wymagania?
Wszystkich teraz nie pamiętam, warunki techniczne były zamieszczone na naszej stronie. Na pewno klub musiał mieć osiem kortów deblowych, aby płynnie rozegrać turniej. Jeśli chodzi o warunki ustalone przez telewizję, konieczne było stworzenie miejsca na platformę dla głównej kamery.
Naszym wzorem są duże turnieje FIP-owskie, czy przede wszystkim te z cyklu Premier Padel Tour. Nie będzie to karkołomna transmisja na dwie kamerki. Postawimy ich aż sześć, pojawi się studio – od 11:00 przed meczem finałowym – z zaproszonymi gośćmi i całą oprawą.
Jeśli chodzi o zgłoszenia do organizacji Mistrzostw ze strony klubów, nie było wielu chętnych. Niewielu było w stanie spełnić warunki. Czasu też było mało, dlatego bardzo doceniam Padel Center Academy i postawę Alexa (Alexander Najdenov, menedżera klubu), który podjął się tego trudnego zadania. Darzę go wielkim szacunkiem.
Jak przebiegały rozmowy z TVP Sport?
Mega profesjonalnie. Serio. Dla mnie to nie była wyprawa w kosmos, bo to moje środowisko, ludzie, których znam. Nie mówię, że coś załatwiłem po znajomości, bo wszystko przeszło ścieżkę proceduralną. Nie byłem Frankiem Underwoodem z „House of Cards”. Po prostu przekazywałem wstępne informacje jednym i drugim, a potem komunikowano się już za pomocą oficjalnych listów i pism.

Dlaczego tak bardzo zależało Ci na zorganizowaniu transmisji telewizyjnej z Mistrzostw Polski?
Wydaje mi się, że nie można bardziej docenić dyscypliny sportu niż poprzez pokazanie jej w telewizji. TVP Sport to mój dom. Kocham mój dom i kocham padla. Robiłem to z miłością – nie tylko zawodową, ale także osobistą. Moim zdaniem obie instytucje na tym skorzystają.
Każdy z nas ma marzenia. Gdy zaczynałem grać w padla, oglądałem na YouTubie zawodników z Hiszpanii i Argentyny, którzy wyczyniali cuda. Pomyślałem wtedy, jak miło byłoby zobaczyć takie rzeczy w Polsce, w mojej telewizji.
Mamy świadomość tego, że wielu ludzi, którzy włączą tę transmisję, zobaczy padla po raz pierwszy i nie będzie miało pojęcia, co to za sport. Będą się zastanawiać, o co tutaj chodzi, dlaczego zawodnicy są zamknięci w klatce i dlaczego biegają z takimi krótkimi rakietami. Naszym zadaniem w studiu, a potem w komentarzu, jest wytłumaczyć, czym jest ta dyscyplina i dlaczego jest ona tak piękna, tak pociągająca oraz jak to się dzieje, że tak szybko się rozwija. Przede wszystkim chcemy opowiedzieć widzom, dlaczego my kochamy padla, i może wzbudzimy w nich – nie od razu miłość – ale chociaż zainteresowanie. To już będzie wielki sukces.
Kto skomentuje niedzielne spotkania?
Za mikrofonem usiądzie Aleksander Roj, którego widzowie TVP Sport mogą kojarzyć z meczów piłkarskich, a także jako reportera skoków narciarskich. Komentował już padla na Igrzyskach Europejskich w Krakowie. Współkomentatorem będzie Bartłomiej Jankowski, czyli wiceprezes Polskiego Związku Padla, który ma już doświadczenie w tej roli z ostatnich Mistrzostw Polski.
Fakt, że w transmisji pominięto finał kobiet, został odebrany dość negatywnie przez niektórych kibiców. Z czego wynika taka decyzja?
Mecze półfinałowe męskie i żeńskie oraz finał kobiet będą transmitowane na naszym kanale YouTube. Co więcej, będzie je można obejrzeć z komentarzem.
Odpowiadając na pytanie – nie mieliśmy wiele czasu antenowego, mogliśmy wybrać tylko dwa mecze. Na panie też przyjdzie czas. Naprawdę niewielu jest ludzi tak silnie orędujących za promocją sportu kobiecego jak ja.
Muszę podrążyć temat. Jaki jest konkretny powód pominięcia meczów zawodniczek przy jednoczesnej transmisji dwóch meczów zawodników?
Musieliśmy wybrać, po prostu. Uznaliśmy, że te dwa mecze będą najlepszą, najwyższej jakości sportową ekspozycją padla w Polsce. Mam jednak ogromną nadzieję, że i panie w przyszłości będą mogły pokazać się szerszej publiczności.
Macie jakieś przewidywania co do oglądalności? Przyjmujecie jakiś próg, od którego będziecie zadowoleni?
To jest nieznany ląd. Generalnie sport na żywo ogląda się nieźle. Nie wiem. Będziemy mogli porozmawiać po weekendzie, wtedy będziemy mieli już oficjalne dane. Wtedy będę mógł się do nich odnieść.
Czy w planach są jeszcze inne transmisje telewizyjne w najbliższym czasie?
Jeżeli ta transmisja się uda – a zakładam, że się uda – to tak, mamy plany na przyszłość. I chciałbym, żebyśmy realizowali je wspólnie z TVP Sport.
Zdradzisz, o co dokładnie chodzi?
Mamy pewien plan także na jesień. Nie mogę powiedzieć więcej.
Stresujesz się niedzielną transmisją? Jak sam przyznałeś, byłeś głównym pomysłodawcą tego, by pokazać padla w ogólnodostępnej telewizji.
Od piętnastu lat prowadzę programy telewizyjne i na co dzień raczej się nie stresuję. Ale teraz jest inaczej. Te Mistrzostwa Polski są realizacją mojego marzenia i bardzo chciałbym, żeby się udało.
Na szczęście są ze mną ludzie, którzy mają taką samą wolę i takie same intencje. Czuję, że mam wsparcie i jestem dobrej myśli. Chyba nawet bardziej jestem podekscytowany niż zdenerwowany. To puenta tego wątku.
Przed samymi Mistrzostwami było kilka chaotycznych momentów. Chwilę przed zakończeniem zapisów do turnieju eliminacyjnego postanowiliście wydłużyć termin o dwa dni oraz znieśliście wymóg dotyczący uczestnictwa w czterech turniejach PZP, by w ogóle móc się zapisać. Czy uważasz, że były to finalnie dobre decyzje?
Nie da się zadowolić wszystkich w każdej dziedzinie życia, nie tylko w padlu. Podjęliśmy takie, a nie inne decyzje. Będę ich bronił. Dokonywaliśmy korekt po rozmowach ze środowiskiem, klubami czy zawodnikami.
Wydłużenie terminu zapisów wynikało z tego, że dopinaliśmy sprawy produkcyjne. Chcieliśmy jeszcze przed zamknięciem zapisów oficjalnie ogłosić, że turniej będzie pokazany na antenie TVP Sport. Spływały do nas różne wnioski. Związek stara się zawsze działać na korzyść zawodnika.
Czy zakomunikowanie tych zmian odbyło tak, jak należy?
Uczymy się. Zawiązujemy nasze struktury na tyle, na ile możemy, i staramy się działać dobrze, z jakością.
Przygotowania do Mistrzostw Polski w Katowicach wiele nas nauczyły. To jednak nie jest też tak, że po ich zakończeniu będziemy najmądrzejsi na świecie. Będziemy wiedzieć więcej i to będzie ważny etap oraz ważna próba dla naszej organizacji.
Na koniec zapytam o Twoje plany na przyszłość związane z padlem. Czy w przypadku ewentualnego połączenia sił Związku i Federacji chciałbym dalej pracować w takiej nowo powstałej organizacji?
Nie jestem w stanie w pełni odpowiedzieć na to pytanie. Zależy od tego, kiedy ta fuzja nastąpi, na jakich warunkach i w jakiej atmosferze. Jest cała masa czynników. Nie chcę składać deklaracji. Na razie jestem w pełni zdeterminowany i całkowicie oddany działaniom Polskiego Związku Padla. Nie wyobrażam sobie, że teraz miałbym zrezygnować z czynności i procesów, które już rozpocząłem.
We wrześniu mamy wybory w Polskim Związku Padla. Również nie wiem, czy będę w nich startował. Na razie przeżyjmy ten katowicki weekend. Potem będziemy się zastanawiać.