
Kontynuujemy cykl artykułów poświęconych juniorskiemu padlowi w Polsce. Tym razem rozmawiamy z reprezentantami Polski z kadry U18, którzy wystąpili podczas Młodzieżowych Mistrzostw Europy. Julia Pacocha i Kornel Nowaczewski opowiadają o swoich doświadczeniach z turnieju, wspominają najważniejsze momenty oraz dzielą się swoimi przemyśleniami na temat gry i dalszego rozwoju.
Jak oceniasz sportowy wynik reprezentacji Polski na Młodzieżowych Mistrzostwach Europy?
Julia Pacocha: Całościowo ten turniej oceniam jako bardzo cenne doświadczenie dla naszej reprezentacji. Wyniki pokazały, że wciąż mamy sporo pracy przed sobą, szczególnie w młodszych kategoriach wiekowych, gdzie rywalizowaliśmy z drużynami mającymi większe doświadczenie na arenie międzynarodowej. Cieszy mnie to, że mimo trudnych spotkań udało nam się odnieść ważne zwycięstwa. Wygrana z Estonią, która później wyszła z grupy, była dla nas bardzo pozytywnym momentem i dała nam dużo satysfakcji oraz motywacji do dalszej pracy. Ten występ traktuję jako ważny krok w rozwoju polskiego padla. Pokazał nam zarówno nasze mocne strony, jak i elementy, nad którymi musimy jeszcze pracować. Wierzę, że zdobyte doświadczenie zaprocentuje podczas kolejnych międzynarodowych imprez.
Kornel Nowaczewski: Wynik naszej kadry pokazał, że wciąż jest jeszcze dużo pracy i szkolenia przed młodymi padlistami z Polski. Jest to jednak dopiero drugi w historii wyjazd juniorskiej reprezentacji padlistów na jakiekolwiek mistrzostwa i – porównując do zeszłorocznych mistrzostw świata – widać wyraźny progres. Tak, końcowy rezultat nie zadowala, ale zamiast „cierpieć” nad porażką, wolimy wyciągnąć z tego wyjazdu jak najlepszą lekcję i nasycić się doświadczeniem z takiego wydarzenia, którego mało który polski zawodnik może doświadczyć.
Który mecz był dla Ciebie najtrudniejszy i dlaczego?
JP: Najtrudniejszym dla mnie meczem było spotkanie z Finlandią – pierwszy na Mistrzostwach Europy, więc towarzyszyły nam duże emocje i presja. Po przegranym pierwszym secie potrafiłyśmy się odbudować – wygrałyśmy drugiego 6:3. W trzecim secie nie udało się nam utrzymać odpowiedniego poziomu – przegrałyśmy 1:6. Mimo to był to dla nas bardzo wartościowy mecz – ważna lekcja na przyszłość. Pokazał, jak ważna jest koncentracja do końca i walka o każdy punkt.
KN: Najtrudniejszym meczem było spotkanie z Brytyjczykami, ponieważ był to dla nas mecz otwarcia, przeciwko bardzo rzetelnej i doświadczonej reprezentacji, prezentującej wysoki poziom gry. Zazwyczaj pierwsze mecze na turniejach pozwalają „wejść” w rywalizację, poczuć korty i atmosferę. Tym razem jednak od pierwszych punktów trzeba było wykazać się maksymalnym skupieniem, co wcale nie jest takie naturalne.
Z czego jesteś najbardziej zadowolona/-y, a z czego najmniej?
JP: Najbardziej jestem zadowolona z tego, że mimo stresu i emocji związanych z debiutem w takim turnieju potrafiłyśmy walczyć w każdym meczu i pokazałyśmy charakter. Szczególnie cieszy zwycięstwo z Estonią oraz to, że nie poddawałyśmy się nawet w trudnych momentach. Najmniej z kolei z tego, że w niektórych momentach zabrakło nam jeszcze doświadczenia i większej konsekwencji, szczególnie w wymagających końcówkach. Wiemy już, jak wygląda rywalizacja na takim poziomie i jakie elementy musimy poprawić, żeby w kolejnych turniejach jeszcze lepiej wykorzystywać sytuacje, które sobie wypracujemy.
KN: Cieszę się z tego, że nasza kadra mogła rozegrać aż cztery mecze, co daje nam bardzo cenne doświadczenie. Dla porównania, na Mistrzostwach Świata zagraliśmy tylko dwa spotkania, i to jedno po drugim w tym samym dniu. Najbardziej martwi mnie natomiast to, że prawie wszyscy zawodnicy naszej kadry mieli okazję zagrać ze sobą po raz pierwszy dopiero na mistrzostwach i na co dzień nie mają możliwości wspólnych treningów, przez co w wielu drużynach było widać brak zgrania. Przykładem są Gustaw i Dawid (U14), którzy bardzo dobrze znają się na korcie i świetnie się rozumieją – dzięki temu osiągnęli najlepsze wyniki w swoich meczach, często grając przeciwko fizycznie silniejszym rywalom. Padel to sport drużynowy, w którym na korcie występuje dwóch zawodników, więc powinni funkcjonować jak jeden organizm. Niestety jest to trudne do osiągnięcia, jeśli nie mają wcześniej okazji wspólnie grać i się zgrywać.
Czy uważasz, że udział w takim turnieju zaprocentuje w przyszłości? Jaka była dla Ciebie najcenniejsza lekcja wyniesiona z mistrzostw?
JP: Zdecydowanie uważam, że udział w takim turnieju zaprocentuje w przyszłości. Gra na Mistrzostwach Europy to zupełnie inne doświadczenie niż standardowe turnieje – większa presja, emocje i odpowiedzialność związana z reprezentowaniem Polski. Najcenniejszą lekcją dla mnie było to, że na tym poziomie każdy punkt ma znaczenie i nie można pozwolić sobie na chwilę dekoncentracji. Nauczyłam się również, jak ważna jest dobra komunikacja z partnerką, szybkie wyciąganie wniosków w trakcie meczu oraz dostosowywanie swojej gry do sytuacji na korcie.
KN: Tak, taki wyjazd to najcenniejsza lekcja, z której polscy zawodnicy i trenerzy mogą korzystać. Mieliśmy okazję zobaczyć, jak trenują i myślą najlepsi zawodnicy z całej Europy. Dowiedzieliśmy się również, w jakich obszarach odstajemy od innych oraz na czym powinniśmy skupić się w szkoleniu młodzieży grającej w padla.

Jakie emocje towarzyszą Ci podczas reprezentowania Polski? Czy odczuwasz większy stres niż podczas zwykłych turniejów?
JP: Przede wszystkim reprezentowanie Polski to dla mnie ogromna duma i wyróżnienie. To coś wyjątkowego i zupełnie innego niż rozgrywki, w których biorę udział na co dzień, ponieważ mam świadomość, że gram dla swojego kraju i reprezentuję Polskę. Podczas takich zawodów emocje są zdecydowanie większe, bo dochodzi dodatkowa odpowiedzialność i świadomość występu w barwach narodowych. Z drugiej strony daje to też dużo pozytywnej energii i jeszcze większą motywację do walki. Staram się wykorzystywać te emocje w dobry sposób – skupić się na swojej grze i dać z siebie jak najwięcej.
KN: Raczej jest to radość i ekscytacja związana z szansą, jaką dostaję. Z tyłu głowy mam świadomość, że na ten moment nikt – poza amatorami, którzy szczycą się zwycięstwami w niedzielnym americano czy mexicano – nie ma wobec nas wygórowanych oczekiwań, ponieważ polski padel dopiero raczkuje. Dzięki temu mogę grać na miarę swoich możliwości, skupiając się na pozytywnych emocjach.
Czy poziom gry innych reprezentacji Cię zaskoczył?
JP: Szczerze mówiąc, spodziewałam się nieco wyższego poziomu, szczególnie w kategoriach U16 i U18. Na początku czerwca brałam udział w turnieju FIP Bronze Decathlon Warsaw 2026 w Mana Padel, gdzie miałam okazję zarówno rywalizować, jak i oglądać mecze na bardzo wysokim poziomie. W finale kobiet grały bardzo młode zawodniczki – dwie z nich miały 17 lat, a dwie 16 – i ich poziom gry zrobił na mnie duże wrażenie. Warto podkreślić, że wszystkie te zawodniczki były z Hiszpanii, czyli kraju, który jest jednym z najmocniejszych na świecie w padlu. Patrząc przez pryzmat tego turnieju, spodziewałam się, że na Mistrzostwach Europy poziom będzie jeszcze wyższy. Oczywiście każda reprezentacja miała swoje mocne strony, a sam udział w turnieju był dla mnie bardzo wartościowym doświadczeniem, ponieważ mogłam zobaczyć różne style gry i przekonać się, jak rozwija się padel w innych krajach.
KN: Logiczne jest, że w kraju, w którym padel funkcjonuje dłużej, będą również lepsi zawodnicy. Tak też wyglądało to na turnieju i brak w tym dla mnie większego zaskoczenia. Estonia była jedyną reprezentacją, z którą mierzyliśmy się i która miała zbliżony poziom doświadczenia w padlu do naszego. W naszym przypadku w każdej kategorii wystawiliśmy jednak drugi skład, co było rozsądną decyzją, biorąc pod uwagę, że nie mieliśmy już szans na wyjście z grupy, a jednocześnie mogliśmy dać zawodnikom rezerwowym możliwość skorzystania z tego wyjazdu. Warto też przypomnieć, że każdy zawodnik musiał pokryć znaczną część kosztów wyjazdu, co pokazuje ogromne zaangażowanie i poświęcenie ze strony rodziców.
Czy uważasz, że w kolejnym turnieju będziemy w stanie jeszcze bardziej nawiązać wyrównaną rywalizację z innymi reprezentacjami?
JP: Myślę, że na dzień dzisiejszy trudno to jednoznacznie ocenić. Wszystko zależy od tego, jak będzie rozwijał się polski padel i czy pojawią się kolejne młode zawodniczki i zawodnicy, którzy będą chcieli podążać tą drogą. Na pewno ten turniej dał nam dużo doświadczenia i pokazał, jakie elementy możemy poprawić, żeby w kolejnych latach być lepiej przygotowanym do takich spotkań. Mam nadzieję, że z czasem będziemy coraz bardziej zbliżać się poziomem do najlepszych reprezentacji.
KN: Wstrzymam się ze stanowiskiem w tym temacie. Wiem, że do kolejnych mistrzostw nasi zawodnicy zaliczą progres, jednak wraz z wiekiem przechodzą oni do wyższych kategorii wiekowych i obawiam się, że za rok Polska może nie mieć wystarczająco mocnych zawodników do wystawienia, na przykład w kategorii U14. W pozostałych kategoriach składy również ulegną zmianie i trudno dziś ocenić, czy będzie to dla nas korzystne rozwiązanie. Tak czy inaczej – nie mamy na to wpływu.

Co jest bardziej wymagające pod względem sportowym: seniorskie turnieje w Polsce z najlepszymi rodzimymi graczami czy turniej rangi Mistrzostw Europy?
JP: Patrząc wyłącznie z perspektywy poziomu sportowego, większym wyzwaniem były dla mnie seniorskie turnieje w Polsce. Rywalizacja była tam bardzo wyrównana, a każdy mecz wymagał utrzymania wysokiej intensywności od początku do końca. Na Mistrzostwach Europy U18 poziom był bardziej zróżnicowany. Trafiały się spotkania stojące na bardzo wysokim poziomie, ale były też takie, w których różnice między zespołami były wyraźnie większe.
KN: Porównując kategorię U18, zdecydowanie wskazałbym Mistrzostwa Europy. Większość polskich seniorów to zawodnicy, którzy przebranżowili się z tenisa, natomiast na ME każda kadra wystawia największe talenty w kraju, które często grają w padla od najmłodszych lat.
Ile tygodniowo poświęcasz czasu na treningi?
JP: Regularnie trenuję z moim trenerem, Mateuszem Mirońskim. Staramy się realizować około dwóch godzin treningów tygodniowo, podczas których koncentrujemy się na doskonaleniu techniki, taktyki oraz przygotowaniach do kolejnych turniejów. Oprócz tego regularnie rozgrywam sparingi i mecze treningowe, które są ważnym elementem mojego rozwoju. Na co dzień sama prowadzę zajęcia z padla, więc jeśli uwzględnić również czas spędzony na korcie w roli trenerki, można powiedzieć, że padel towarzyszy mi praktycznie każdego dnia.
KN: Odkąd ukończyłem szkołę średnią, trenuję dwa razy dziennie po półtorej godziny. Na siłowni pracuję trzy razy w tygodniu. Weekendy przeznaczam na turnieje, a gdy ich nie ma – na życie prywatne.