
Drugi dzień zmagań podczas turnieju FIP przyniósł wiele emocji i niezwykle zaciętych meczów. Choć polskie pary oraz duety z udziałem polskiego zawodnika lub zawodniczki odniosły łącznie tylko dwa zwycięstwa, były to równie cenne, co niespodziewane. Zapraszamy na podsumowanie 2. rundy oraz ćwierćfinałów turnieju rozgrywanego w Bydgoszczy.
O godzinie 9:00 rozpoczęły się spotkania 2. rundy kobiet. Na dwóch kortach jednocześnie pojawiły się trzy polskie reprezentantki. Kort główny należał do Nicole Borzęckiej, która na obiekcie czuła się jak u siebie – na co dzień jest bowiem związana z klubem Pura Padel. W parze z Litwinką Gabriele Strolyte zmierzyła się z dwiema Hiszpankami, których średnia wieku wynosi zaledwie 17,5 roku. Jedną z nich była Maria Delgado Medina, urodzona w 2010 roku! Warto zapamiętać to nazwisko, ponieważ jej występy regularne w turniejach znacznie wyższej rangi niż FIP Bronze wydają się jedynie kwestią czasu. Na korcie polsko-litewski duet nie miał zbyt wiele do powiedzenia i ostatecznie przegrał 0:2 (0:6, 3:6).
W drugim meczu rozpoczętym o tej samej porze doświadczone polskie zawodniczki Aleksandra Rosolska i Zofia Piórkowska zmierzyły się z hiszpańską parą rozstawioną z numerem 8 pod względem sumy zdobytych punktów. Polki w zaskakująco pewny sposób kontrolowały przebieg spotkania i zwyciężyły bez straty seta 6:2, 6:2. Była to naprawdę duża niespodzianka, szczególnie biorąc pod uwagę fakt, że polski duet rozpoczął turniej bez żadnego dorobku punktowego oraz bez regularnych występów w zawodach FIP w ostatnim czasie. Jak same zawodniczki przyznały w rozmowie z nami, w minionym roku nie brały udziału w turniejach zagranicznych ze względu na niezadowalające wyniki oraz inne życiowe priorytety.

Niepowodzeniem zakończył się natomiast mecz pary Nowakowska / Górczyńska, która uległa Hiszpankom Sanchez Perez / Fernandez Lopez 0:2. Ostatnie spotkanie z udziałem polskiej zawodniczki dotyczyło Izabeli Kunat, która w duecie z reprezentantką Wielkiej Brytanii przegrała z siódmą najwyżej rozstawioną parą turnieju.
Do drugiej rundy przystąpiło łącznie pięciu polskich zawodników. Były to dwa polskie duety – Rymarczyk / Bartusek oraz Krawczyński / Olech – a także Jerzy Janowicz, grający w parze z Francuzem Arthurem Hugounenq.
Jako pierwsi na korcie pojawili się Rymarczyk i Bartusek, którzy zmierzyli się z rozstawioną z numerem szóstym hiszpańsko–włoską parą. Polacy rozegrali bardzo dobrego pierwszego seta, wygrywając go 6:3. Później jednak sytuacja wymknęła się spod ich kontroli i do końca spotkania zdobyli już tylko trzy gemy, przegrywając cały mecz 1:2. Jak powiedział nam po spotkaniu Ryan Rymarczyk, w decydujących momentach prawdopodobnie zabrakło odpowiedniego przygotowania mentalnego, choć, jak zaznaczył, na dokładniejszą analizę przyjdzie jeszcze czas. Warto podkreślić, że ich pogromcy w ćwierćfinale pewnie pokonali parę z najwyższym dorobkiem punktowym spośród wszystkich duetów obecnych w Bydgoszczy. W tych okolicznościach nawet wygrany set polskich zawodników ma bardzo pozytywny wydźwięk.
Następnie równolegle rozpoczęły się mecze Jerzego Janowicza oraz pary Krawczyński / Olech. Janowicz i Hugounenq zmierzyli się z innym hiszpańsko-włoskim duetem Belmont Pastor / Zurita, który przed spotkaniem był wyraźnym faworytem. Mecz stał na naprawdę wysokim poziomie – nie brakowało długich wymian, efektownych akcji oraz jakości zarówno w defensywie, jak i ofensywie. Były polski tenisista zaprezentował się solidnie, jednak to okazało się za mało na jedną z najmocniejszych par całego turnieju rozgrywanego w Pura Padel. Ostatecznie spotkanie zakończyło się porażką 0:2.
Podczas drugiego dnia zawodów w Bydgoszczy na trybunach było wyraźnie mniej kibiców niż w piątek. Wpłynęły na to przede wszystkim dwie kwestie – już w pierwszej rundzie odpadł Michał Skonieczny, czyli czołowy zawodnik związany z klubem Pura Padel, a dodatkowo sobotnia pogoda była zdecydowanie lepsza niż dzień wcześniej, który upłynął głównie pod znakiem deszczu.
Mimo to w trakcie meczu Karola Krawczyńskiego i Filipa Olecha można było odnieść wrażenie, że w klubie pojawiło się nawet więcej osób niż piątek. Wszystko za sprawą niezwykle emocjonującego spotkania z faworyzowaną francuską parą Pillon / Rouanet. Pierwszy set bez większych problemów wygrali Francuzi, jednak Polacy szybko wyciągnęli wnioski i zwyciężyli w drugiej partii. O losach awansu musiał więc zdecydować trzeci set, który przyciągnął praktycznie wszystkich obecnych w tym czasie w klubie.
Decydująca odsłona była niezwykle wyrównana – każdy błąd czy nieprecyzyjne zagranie mogły przesądzić o końcowym wyniku. Najlepiej było to widać w jednej z końcowych akcji meczu, gdy Filip Olech rzucił się do bardzo trudnej piłki i zdołał przebić ją na drugą stronę kortu. Francuzi zgłosili jednak dotknięcie siatki, z czym polski duet zdecydowanie się nie zgadzał. W efekcie doszło do około 10-minutowej przerwy, podczas której do wyjaśnienia sytuacji zaangażowano praktycznie wszystkie osoby odpowiedzialne za organizację turnieju, włącznie z sędzią głównym. Ostatecznie zdecydowano o powtórzeniu akcji. Sam Filip Olech po spotkaniu zapewniał, że nie dotknął siatki.

Na szczęście dłuższa przerwa nie wybiła Polaków z rytmu. Krawczyński i Olech zachowali koncentrację, a następnie znakomicie zaprezentowali się w tie-breaku, ostatecznie odnosząc bardzo cenne zwycięstwo.
Zwycięstwa duetów Zofii Piórkowskiej i Aleksandry Rosolskiej oraz Karola Krawczyńskiego i Filipa Olecha w 2. rundzie turnieju FIP w Bydgoszczy były sporym, choć niezwykle sympatycznym zaskoczeniem. W rozegranych kilka godzin później ćwierćfinałach żadna z polskich par nie była więc stawiana w roli faworyta.
Polskie zawodniczki zmierzyły się z wcześniej wspomnianą hiszpańską parą, która tego samego dnia wyeliminowała Nicole Borzęcką. Młode Hiszpanki wyraźnie upodobały sobie rywalizację z Polkami, ponieważ i tym razem zeszły z kortu jako zwyciężczynie. Piórkowska i Rosolska mogą być jednak zadowolone przede wszystkim z pierwszego seta, w którym grały jak równe z równymi i przegrały dopiero po tie-breaku. Druga partia przebiegała już jednak pod wyraźne dyktando rywalek.
Krawczyński i Olech w ćwierćfinale również trafili na duet, który wcześniej pokonał polskiego zawodnika. Mowa o rozstawionej z numerem dwa parze Belmont Pastor / Zurita, która wcześniej wyeliminowała Jerzego Janowicza i Arthura Hugounenq. Podobnie jak w przypadku byłego polskiego tenisisty, nasi zawodnicy walczyli ambitnie i momentami byli bardzo blisko przełamania rywali, jednak to po stronie przeciwników było widać większą jakość i doświadczenie padlowe. Ostatecznie Krawczyński i Olech przegrali 0:2 (3:6, 4:6), pozostawiając jednak po sobie bardzo dobre wrażenie.

Pomimo obu porażek ćwierćfinałowy wynik polskich par należy po prostu docenić. Obecność polskich zawodników i zawodniczek na tym etapie turniejów FIP wciąż nie jest czymś oczywistym ani regularnym.
W niedzielę zakończy się pierwszy w historii turniej FIP rozgrywany w Polsce. O godzinie 10:00 rywalizację w półfinałach rozpoczną zawodniczki, a około dwie godziny później na kortach pojawią się zawodnicy. Finał kobiet zaplanowano na około 15:00, natomiast finał mężczyzn ma rozpocząć się około godziny 17:00.