Strona główna » Padel aktualności » Polska specjalność? Organizacja turniejów FIP

Polska specjalność? Organizacja turniejów FIP

Autor: Maksymilian Krzyżanowski
8 czerwca, 2026
Twój hotel. Twój rytm. Twój komfort.
Twój hotel. Twój rytm. Twój komfort.
Warszawa Włochy - hotel przy lotnisku

Polska od lat kojarzy się na świecie z doskonałą kuchnią, wyjątkowymi zabytkami oraz sukcesami Roberta Lewandowskiego. Wszystko wskazuje jednak na to, że w najbliższych latach do tej listy może dołączyć również organizacja międzynarodowych turniejów padlowych na najwyższym poziomie.

Po historycznym i bardzo udanym turnieju FIP Bronze w Bydgoszczy przyszła pora na Warszawę. Stolica stanęła przed niełatwym zadaniem podtrzymania wysokich standardów wyznaczonych przez organizatorów bydgoskiej imprezy. Z zadania wywiązała się jednak znakomicie. Świetna organizacja, profesjonalne przygotowanie obiektu oraz wiele emocji na korcie sprawiły, że warszawski turniej potwierdził rosnącą pozycję Polski na międzynarodowej mapie padla.

Warszawa vs Bydgoszcz – kto wypadł lepiej?

Porównywanie turniejów w Bydgoszczy i Warszawie nie jest łatwym zadaniem, przede wszystkim ze względu na zupełnie odmienną charakterystykę klubów Pura Padel i Mana Padel. Bydgoski obiekt jest zdecydowanie bardziej kameralny i dysponuje pięcioma kortami. Warszawski klub to natomiast zupełnie inna skala przedsięwzięcia. Do dyspozycji graczy oddano osiem kortów panoramicznych z wyjściami, a przestrzeń między nimi jest na tyle duża, że można swobodnie poruszać się po obiekcie nawet rowerem. Dla kontrastu, w Bydgoszczy odległości pomiędzy kortami są znacznie mniejsze, co tworzy bardziej intymną atmosferę. Miejscami było jednak ciasno, o czym nie było mowy w Warszawie.

Nie ulega wątpliwości, że pod względem rozmiaru i ogólnego wrażenia zawody w Mana Padel prezentowały się bardziej imponująco. Trzeba jednak podkreślić, że oba kluby są dostosowane do potrzeb swoich klientów i świetnie spełniają swoją rolę. Podobnie oceniamy organizację turniejów FIP w obu miastach. Zarówno w Bydgoszczy, jak i w Warszawie organizatorzy dołożyli wszelkich starań, aby stworzyć zawodnikom i kibicom wydarzenie na wysokim poziomie na miarę swoich możliwości. Naszym zdaniem cel ten został osiągnięty w obu przypadkach.

Pewien niedosyt pozostawiła jedynie obsada sportowa warszawskiego turnieju. Liczyliśmy na większą liczbę zawodników ze światowej czołówki lub przynajmniej graczy znajdujących się w bezpośrednim sąsiedztwie pierwszej setki rankingu FIP. Najwyżej rozstawionym uczestnikiem był Pablo Reina Ambel, zajmujący 168. miejsce w rankingu. Hiszpan jest bez wątpienia wartościowym zawodnikiem, jednak ani jego pozycja rankingowa, ani nazwisko nie przyciągają jeszcze uwagi szerszej publiczności. Mimo to na kortach nie brakowało emocji i wysokiej klasy zagrań.

Co najbardziej podobało nam się podczas dzisiaj zakończonych zawodów? Na pewno wspomniane korty – oglądanie meczów na tych wychodzących to zupełnie inne sportowe doświadczenie, gdyż mecze są dużo bardziej efektowne. Duże wrażenie zrobiła na nas również strefa zawodników. Padlistki i padliści mieli do dyspozycji przestrzeń, w której mogli odpocząć i przygotować się do kolejnych spotkań z dala od turniejowego zgiełku. Dodatkowym atutem była dostępna na miejscu siłownia. Rozmowy przeprowadzone z uczestnikami tylko utwierdziły nas w przekonaniu, że organizatorzy zadbali o każdy szczegół, aby zawodnicy mogli skupić się wyłącznie na rywalizacji sportowej. Klub w ramach wydarzenia współpracował także z Arche Hotel Krakowska, dzięki czemu uczestnicy mieli możliwość zakwaterowania w bardzo sprzyjających warunkach.

Pozytywnie oceniamy także przygotowanie infrastruktury dla kibiców. Trybuny ustawione po obu stronach kortu centralnego zapewniały bardzo dobrą widoczność. Niewielkim mankamentem było jedynie usytuowanie najniższego rzędu, znajdującego się bardzo blisko szyby kortu, co momentami utrudniało dostęp do pozostałych miejsc. Wokół pozostałych kortów przydałoby się natomiast nieco więcej miejsc siedzących dla osób chcących śledzić mecze rozgrywane równolegle. Są to jednak drobne szczegóły, które nie wpływają na pozytywną ocenę całego wydarzenia.

Kluczowym aspektem całego turnieju była również liczba kibiców obecnych na obiekcie. Frekwencja przez cały weekend prezentowała się bardzo dobrze, a szczególnie w godzinach popołudniowych trudno było znaleźć wolne miejsce na trybunach. Dotyczyło to zwłaszcza sobotnich i niedzielnych spotkań. Dopiero podczas późniejszych meczów wieczornych w piątek i w sobotę można było zauważyć spadek liczby osób obecnych w klubie. Mimo to zainteresowanie turniejem FIP Bronze w Warszawie było zdecydowanie wyższe niż średnia obserwowana podczas wielu innych imprez tej rangi za granicą.

Trzy pary w ćwierćfinale

Kwestie organizacyjne mamy już omówione, dlatego możemy przejść do rywalizacji sportowej. Niestety, pod tym względem nie mamy aż tak dobrych wiadomości dla polskich kibiców. W sobotniej drugiej rundzie rywalizacji wystąpiło osiem par kobiecych z co najmniej jedną reprezentantką Polski oraz cztery męskie duety złożone z naszych zawodników. Warto przypomnieć, że turniej kobiet rozpoczął się właśnie tego dnia.

W zmaganiach pań najlepiej poradziły sobie trzy polskie pary, które wywalczyły awans do ćwierćfinału. W tym gronie znalazły się triumfatorki Międzynarodowych Mistrzostw Polski PZP – Aleksandra Rosolska i Zofia Piórkowska, które pokonały duet z Litwy. Tego samego udało się dokonać Adzie Górczyńskiej i Joannie Nowakowskiej. Stawkę uzupełniły Patrycja Koźluk i Julia Pacocha, które zwyciężyły w polskim pojedynku z Moniką Bui-Xuan i Katarzyną Frątczak.

Jeśli chodzi o mężczyzn, to do ćwierćfinału awansowała tylko jedna polska para. Maciej Naduk i Gabriel Biliński po niezwykle wyrównanym i emocjonującym spotkaniu pokonali 2:1 Mateusza Lipińskiego i Jerzego Janowicza. Był to jedyny przypadek awansu polskiego duetu do kolejnej rundy.

Na drugiej rundzie swój udział zakończyły natomiast pary Karol Krawczyński / Filip Olech oraz Maciej Kitliński / Mateusz Dubowski. W pewnym momencie blisko sprawienia dużej niespodzianki byli pierwsi z wymienionych. Polacy zmierzyli się z najwyżej rozstawionym duetem turnieju – Hiszpanami Marcelem Fortem i Pablo Reiną. Ku zaskoczeniu wielu obserwatorów wygrali pierwszego seta, co błyskawicznie przyciągnęło pod kort liczną grupę kibiców. Ostatecznie faworyci przejęli jednak kontrolę nad wydarzeniami na korcie i zwyciężyli w dwóch kolejnych partiach, wygrywając cały mecz 2:1.

W tym miejscu warto wspomnieć o harmonogramie gier ustalanym przez FIP, który nie sprzyjał polskim zawodnikom ani kibicom. Wszystkie mecze z udziałem naszych męskich par w ramach drugiej rundy były rozgrywane niemal równocześnie, a na korcie centralnym odbywało się wyłącznie polskie starcie Naduka i Bilińskiego z Lipińskim i Janowiczem. W efekcie pozostałe dwa spotkania z udziałem biało-czerwonych umknęła uwadze dużej części publiczności.

Co ciekawe, srebrni medaliści Międzynarodowych Mistrzostw Polski PZP, Filip Olech i Karol Krawczyński, poinformowali nas po meczu, że na razie planują przerwę od wspólnych występów w międzynarodowych turniejach. Już w przyszłym tygodniu Olech wystąpi w zawodach FIP w Słowenii u boku Gabriela Bilińskiego. Start ten ma być jednym z elementów przygotowań do Akademickich Mistrzostw Świata, w których obaj zawodnicy wspólnie wystąpią.

Marcel Font i Pablo Reina przed spotkaniem z Karolem Krawczyńskim i Filipem Olechem

Swój udział w turnieju na drugiej rundzie zakończyli również wspomniani Maciej Kitliński i Mateusz Dubowski. Polacy przegrali 0:2 z rozstawionym z numerem cztery duetem z Włoch, który okazał się wyraźnie lepszy na przestrzeni całego spotkania.

WYNIKI 2. RUNDY:

PADLISTKI:

  • Kunat / Gilhespie – Garcia Martinez / Lamas Rodriguez 0:2
  • Janowicz / Radwańska – Ligotti / Uriarte Medina 0:2
  • Orszulak / Volevach – Martin Marin / Ferran 0:2
  • Borzęcka / Strolyte – Arteaga Vilches / Gomez Blasquez 0:2
  • Nowakowska / Górczyńska – Brazenaite Vasiliauskiene / Butrimaite 2:0
  • Piórkowska / Rosolska – Ceilutkaite / Maciulaityte 2:0
  • Koźluk / Pacocha – Bui Xuan / Frątczak 2:0

PADLIŚCI:

  • Naduk / Biliński – Lipiński / Janowicz 2:1
  • Kitliński / Dubowski – Sinicropi / Di Giovanni 0:2
  • Krawczyński / Olech – Reina Ambel / Font 1:2

Hiszpańscy niszczyciele marzeń

Trzy polskie pary w ćwierćfinale łącznie to wynik absolutnie znakomity jak na nasze standardy. Trzeba jednak pamiętać, że dwie z tych par zapewniły sobie miejsce w najlepszej ósemce po zwycięstwach nad innymi reprezentantkami Polski. Na turniejach rozgrywanych za granicą taka sytuacja zdarza się znacznie rzadziej, dlatego osiągnięcie to należy oceniać z odpowiedniej perspektywy.

Jako pierwsze do ćwierćfinałowej rywalizacji przystąpiły panie. Aleksandra Rosolska i Zofia Piórkowska zmierzyły się z rozstawionymi z numerem cztery Hiszpankami, natomiast Patrycja Koźluk i Julia Pacocha stanęły naprzeciwko najwyżej rozstawionej pary turnieju, tworzonej przez zawodniczki z Holandii i Hiszpanii.

Aleksandra Rosolska i Zofia Piórkowska w ogniu pytań

Oba polskie duety zakończyły swoje występy na tym etapie. Rosolska i Piórkowska przegrały 0:2, zdobywając w całym meczu zaledwie cztery gemy. Jeszcze trudniejsza przeprawa czekała Koźluk i Pacochę. Młodsze i mniej doświadczone zawodniczki zdołały ugrać tylko jednego gema, przegrywając 0:6, 1:6 z głównymi faworytkami do końcowego triumfu.

Ostatnim polskim akcentem soboty był ćwierćfinał turnieju mężczyzn, który rozpoczął się po godzinie 20:00 na korcie centralnym. Pojawiła się na nim obecnie najmocniejsza polska para – Maciej Naduk i Gabriel Biliński. Ich rywalami byli Marcel Fort i Pablo Reina, czyli Hiszpanie, których znaliśmy już z meczu z Filipem Olechem i Karolem Krawczyńskim.

Początek spotkania dawał powody do optymizmu. W trzech pierwszych gemach przy serwisie rywali Polacy byli o włos od przełamania, a w jednym z nich prowadzili nawet 40:0. Za każdym razem Hiszpanie potrafili jednak podnieść poziom gry w kluczowych momentach i wychodzili z opresji obronną ręką.

O losach pierwszego seta zadecydowało jedno przełamanie. Niestety dla polskich kibiców jego autorami byli Fort i Reina, którzy wykorzystali dwa niewymuszone błędy Naduka i Bilińskiego. Mimo widocznej różnicy klas między obiema parami można było odczuwać pewien niedosyt.

Druga partia przebiegała według bardzo podobnego scenariusza. Marcel Fort regularnie kończył akcje efektownymi smeczami, a Pablo Reina imponował spokojem i skutecznością nawet w najbardziej wymagających sytuacjach. Mimo to Naduk i Biliński nie pozwalali rywalom odskoczyć. Gabriel Biliński odpowiadał widowiskowymi atakami, natomiast Maciej Naduk prezentował stabilną grę, dokładając do tego kilka punktów zdobytych z bardzo trudnych i nieoczywistych pozycji.

Dobra postawa Polaków sprawiła, że o losach drugiego seta musiał rozstrzygnąć tie-break. W nim jednak wyższe umiejętności Hiszpanów okazały się decydujące. Fort i Reina zachowali więcej spokoju w najważniejszych momentach, zamykając ostatecznie spotkanie w dwóch setach.

Przez większość spotkania Naduk i Biliński musieli funkcjonować pod ogromną presją narzucaną przez rywali, a mimo to potrafili utrzymywać kontakt z przeciwnikami niemal do końca i regularnie zmuszać ich do sporego wysiłku. Gra w takich warunkach należy do wyjątkowo wymagających, dlatego sam fakt, że po końcowym gwizdku mogliśmy odczuwać pewien niedosyt, należy uznać za mały sukces polskiej pary.

W naszej opinii był to najlepszy mecz rozegrany przez polski duet przeciwko zagranicznym rywalom podczas całego turnieju FIP Bronze w Warszawie.

WYNIKI ĆWIERĆFINAŁÓW:

PADLISTKI:

  • Nowakowska / Górczyńska – Ligotti / Uriarte Medina 0:2
  • Piórkowska / Rosolska – Arteaga Vilches / Gomez Blasquez 0:2
  • Koźluk / Pacocha – Betz /Val Lopez 0:2

PADLIŚCI:

  • Naduk / Biliński – Reina Ambel / Font 0:2

Niedzielne rozstrzygnięcia

Ostatnim dniem turnieju była niedziela, podczas której rozegrano półfinały i finały. Niestety, na tym etapie rywalizacji nie oglądaliśmy już żadnego polskiego zawodnika ani zawodniczki.

Para, która dzień wcześniej wyeliminowała dwie polskie ekipy, nie odegrała znaczącej roli w walce o finał. Hiszpanie nie byli w stanie przeciwstawić się świetnie dysponowanym Szwedom – Adamowi Appelgrenowi i Simonowi Rutgerssonowi – przegrywając gładko 0:2.

To właśnie reprezentanci Szwecji okazali się ostatecznie najlepszą parą drugiego w historii turnieju FIP Bronze rozgrywanego na polskiej ziemi. W emocjonującym finale pokonali hiszpański duet Munoz Zurita / Zamora Garcia 2:1 (4:6, 6:4, 6:1), odwracając losy spotkania po przegranym pierwszym secie i imponując przygotowaniem fizycznym w decydującej partii.

Finał kobiet rozegrano wcześniej. Na korcie centralnym zmierzyły się dwie hiszpańskie pary: rozstawione z numerem dwa Martin Marin / Ferran oraz rozstawione z numerem cztery Arteaga Vilches / Gomez Blasquez. Spotkanie nie przyniosło większych emocji. Faworytki od początku kontrolowały przebieg wydarzeń i pewnie zwyciężyły 2:0 (6:2, 6:2), potwierdzając swoją wysoką pozycję w turniejowej drabince.

Tym samym zakończył się turniej FIP Bronze w Warszawie, który przez kilka dni dostarczał kibicom wielu sportowych emocji i po raz kolejny pokazał, że Polska staje się coraz ważniejszym punktem na międzynarodowej mapie padla.

Jak zdradził nam Mateusz Witkoś, odpowiedzialny za obszar sponsorski w klubie Mana Padel, istnieje duże prawdopodobieństwo, że nie były to ostatnie międzynarodowe zawody organizowane w tym obiekcie. Niewykluczone, że już w przyszłym roku Warszawa będzie gospodarzem jeszcze większego wydarzenia.

Mamy nadzieję, że te plany uda się zrealizować. Jeśli tak się stanie, z przyjemnością ponownie odwiedzimy Mana Padel, aby relacjonować dla Was kolejny krok w rozwoju polskiego padla.

© 2026 PadelNET. All rights reserved.
Polityka prywatności