Strona główna » Padel aktualności » Turniej do bólu przewidywalny

Turniej do bólu przewidywalny

Autor: Maksymilian Krzyżanowski
28 marca, 2026

Odwiedź nas

Czwarty tegoroczny turniej Premier Padel Tour wchodzi w decydującą fazę. Wczoraj oraz dzisiaj w nocy na kortach w Miami, w ramach meczów ćwierćfinałowych, rywalizowało osiem najlepszych par zawodów rozgrywanych w USA. Które duety pokonały swoich przeciwników i awansowały do półfinałów?

Coello i Tapia się nie zatrzymują

Arturo Coello i Agustin Tapia bardzo dobrze rozpoczęli rywalizację w Miami. Po raz pierwszy w tym sezonie wygrali premierowy mecz turnieju bez straty seta, podobnie jak spotkanie w 1/8 finału. W ćwierćfinale czekał ich jednak pierwszy bardzo poważny test – sprawdzam miała powiedzieć para Francisco Guerrero / „Paquito” Navarro.

Spotkanie od samego początku było niezwykle wyrównane i obfitowało w długie wymiany. Na premierowe przełamanie trzeba było poczekać do siódmego gema, w którym słabszy moment zanotował Navarro, dwukrotnie uderzając piłkę w siatkę w – wydawało się – prostych sytuacjach. Na szczęście dla niego i jego partnera, już w kolejnym gemie doszło do przełamania powrotnego i set tak naprawdę rozpoczął się na nowo.

Kluczowym momentem pierwszej partii był dziesiąty gem. Guerrero i Navarro prowadzili w nim 40:15 przy serwisie rywali i byli o krok od zwycięstwa seta. Coello i Tapii nie spodobał się jednak ten scenariusz. Od tego momentu zdobyli cztery punkty z rzędu i doprowadzili do wyrównania 5:5. Ta akcja wyraźnie wybiła z rytmu niżej notowany duet, który przegrał dwa kolejne gemy, a cały set 5:7.

Kolejny rozpoczął się jak jeden z filmów Hitchcocka – od trzęsienia ziemi. W sześciu pierwszych gemach aż cztery zakończyły się przełamaniami, którymi obie pary podzieliły się po równo. Co ciekawe, od stanu 3:3 żadna z nich nie była w stanie więcej przełamać rywali, dlatego o losach seta miał zdecydować tie-break. Ten również był niezwykle wyrównany i zakończył się minimalnym zwycięstwem faworytów – Coello i Tapia wygrali go 8:6, pieczętując trzeci w turnieju triumf bez straty seta.

Mimo porażki bardzo dobre wrażenie pozostawił po sobie Fran Guerrero, dla którego był to prawdopodobnie najlepszy występ w tym sezonie. Hiszpan zanotował aż 16 winnerów przy zaledwie 5 niewymuszonych błędach – imponujący wynik, zwłaszcza w starciu z tak wymagającymi rywalami. Niestety dla niego, na równie wysoki poziom nie wzniósł się „Paquito” Navarro. Doświadczonemu zawodnikowi zabrakło chłodnej głowy w kluczowych momentach, co przełożyło się na kilka prostych błędów. Za mało z jego strony było także mocnych uderzeń kończących akcję. Najlepszym podsumowaniem są statystyki obu Hiszpanów. Fran Guerrero, słynący ze spokojnej i cierpliwej gry miał o jeden więcej zdobyty punkt, niż niezwykle ofensywnie usposobiony „Paquito”.

Fran Guerrero (po prawej) rozegrał w ćwierćfinale znakomite spotkanie

Nie oznacza to jednak, że Navarro zagrał słabe spotkanie – w przekroju całego meczu zaprezentował się solidnie. Problem w tym, że w rywalizacji z najlepszą parą świata „solidnie” to po prostu za mało – nawet jeżeli Coello i Tapia nie prezentują swojej absolutnie najwyższej dyspozycji.

Trzecie starcie w tym sezonie

Popularni „Golden Boys” o finał zagrają dziś z czwartą parą świata – Juanem Lebronem i Leandro Augsburgerem. Będzie to ich trzecie starcie w tym sezonie. Do tej pory oba duety mierzyły się w Rijadzie oraz w finale turnieju w hiszpańskim Gijón. Oba spotkania dostarczyły mnóstwo emocji i trzymały kibiców w napięciu do ostatnich piłek.

Jak dotąd „El Lobo” i jego partner nie znaleźli jednak sposobu na pokonanie wyżej notowanych rywali. Do trzech razy sztuka? Patrząc na ich formę z meczu ćwierćfinałowego przeciwko Jonowi Sanzowi i Jorge Nieto, taki scenariusz wcale nie wydaje się nierealny.

Lebron i Augsburger po raz trzeci w tym sezonie spróbują pokonać najlepszą parę świata

Od początku tego spotkania Lebron i Augsburger wywierali ogromną presję, zdecydowanie częściej przejmując inicjatywę przy siatce. Było to w dużej mierze zasługą Argentyńczyka, który zakończył mecz z największą liczbą zdobytych punktów (19) i raz po raz straszył rywali znakomicie uderzanymi smashami.

Ostatecznie spotkanie, po prawie półtora godzinnej rywalizacji, zakończyło się wynikiem 2:0 (6:3, 7:5).

Ktoś musi stracić seta

W półfinałach zagrają cztery pary, które zajmują cztery pierwsze miejsca w rankingu FIP. Oznacza to, że turniej w Miami nie przyniósł, poza drobnymi wyjątkami, żadnych naprawdę dużych niespodzianek. Podobnie było w pozostałych dwóch ćwierćfinałach.

Federico Chingotto i Alejandro Galan w niecałą godzinę pokonali Javierę Barahonę i Javiera Garcię 2:0 (6:1, 6:0). Takim samym wynikiem zakończyło się spotkanie ich półfinałowych rywali – Miguel Yanguas i Franco Stupaczuk po ponad dwóch godzinach gry odnieśli zwycięstwo nad innym argentyńsko-hiszpańskim duetem złożonym z Martina Di Nenno i Jeronimo Gonzaleza.

Jak możecie zauważyć, wszystkie spotkania ćwierćfinałowe zakończyły się wynikiem 2:0. Żadna z par, które zagrają dziś w półfinałach, nie straciła dotąd seta w całym turnieju. Matematyka jest jednak bezwzględna – ta statystyka po dzisiejszych spotkaniach musi ulec zmianie.

Gdzie oglądać półfinały?

Wszystkie mecze półfinałowe można oglądać w aplikacji Canal+. Dla kibiców nieposiadających do niej dostępu polecamy śledzenie transmisji poprzez stronę Red Bull TV. Zaznaczamy jednak, że konieczne do tego będzie posiadanie VPN-a.

© 2026 PadelNET. All rights reserved.
Polityka prywatności