
Dzisiejsze ćwierćfinały były w przekroju dotychczasowych turniejów Premier Padel w 2026 roku wyjątkowe ze względu na brak dwóch par z czołowej czwórki rankingu FIP. Nieobecni byli liderzy światowego zestawienia, Arturo Coello i Agustin Tapia, którzy nie zgłosili się do rywalizacji. Z kolei Juan Lebron i Leo Augsburger sensacyjnie odpadli już w drugiej rundzie, prezentując wyraźnie słabszą formę niż w poprzednich rozgrywkach.
W tej sytuacji na głównych faworytów do awansu do wielkiego finału wyrośli przedstawiciele drugiej i trzeciej pary świata: Alejandro Galan / Federico Chingotto oraz Miguel Yanguas / Franco Stupaczuk.
Jak poradziły sobie te duety w dzisiejszych ćwierćfinałach na egipskich kortach?
Spośród czterech czwartkowych meczów ćwierćfinałowych najciekawiej zapowiadały się starcia Nieto / Sanz – Guerrero / Navarro oraz Bergamini / Garrido – Yanguas / Stupaczuk. W drugim z tych pojedynków faworyt był wyraźny, jednak już w pierwszym secie brazylijsko-hiszpańska para pokazała, że nie zamierza przejmować się przewidywaniami bukmacherów.
Korty w Gizie znajdują się pod gołym niebem, co – przy słońcu świecącym prosto w oczy oraz temperaturze przekraczającej w czwartek 35°C – stanowiło ogromne wyzwanie dla zawodników. Nasze stanowisko w kwestii gry na świeżym powietrzu pozostaje niezmienne: to dobre warunki na rekreacyjne granie ze znajomymi, ale profesjonalna rywalizacja nie powinna być dodatkowo uzależniona od ekstremalnych warunków atmosferycznych. Pozostaje mieć nadzieję, że International Padel Federation oraz organizatorzy cyklu Premier Padel wsłuchają się w głosy wielu zawodników i w przyszłości ograniczą (najlepiej do zera) liczbę turniejów rozgrywanych na otwartych obiektach.
Wracając do samego meczu – od pierwszych piłek na korcie dominował Javier Garrido. Hiszpan regularnie punktował potężnymi smashami, imponując skutecznością w grze z góry. Solidnym wsparciem był Lucas Bergamini, który świetnie spisywał się w defensywie, unikał niewymuszonych błędów, a od czasu do czasu dokładał zagrania kończące wymiany.

W efekcie siódma najwyżej rozstawiona para turnieju w Gizie wygrała pierwszego seta 6:3, przełamując serwis Franco Stupaczuka w szóstym gemie.
W przerwie między setami „Magic Mike”, czyli Miguel Yanguas, wraz ze swoim partnerem nie próżnowali i – jak się później okazało – wyciągnęli trafne wnioski dotyczące dalszej strategii.
W drugim secie Miguel Yanguas i Franco Stupaczuk zaczęli znacznie częściej kierować piłki w stronę Lucasa Bergaminiego, który jest zdecydowanie mniej groźny w ofensywie niż jego partner. Dodatkowo dużo częściej przejmowali inicjatywę przy siatce, skutecznie neutralizując atuty Javiera Garrido. Kluczowy okazał się jednak spokój – ich gra stała się cierpliwa, uporządkowana i pozbawiona zbędnego ryzyka.
Statystyki tylko to potwierdzają – w całym meczu Yanguas i Stupaczuk popełnili łącznie zaledwie 12 niewymuszonych błędów, co jest wynikiem wręcz fenomenalnym. Co ciekawe, zdecydowali się na zaledwie 11 prób smasha – o jedną mniej niż sam Garrido. Efektem takiego podejścia była duża liczba długich, wyczerpujących wymian, przez co spotkanie trwało ponad dwie godziny. Drugi set zakończył się pewnym zwycięstwem trzeciej pary świata 6:3, co oznaczało, że o losach awansu do półfinału miała zdecydować trzecia partia.
Nie ulegało wątpliwości, że czas nie działał na korzyść Bergaminiego i Garrido. W środę rozegrali oni ponad dwuipółgodzinny mecz drugiej rundy, podczas gdy ich rywale spędzili na korcie niespełna półtorej godziny. Przy czwartkowej temperaturze przekraczającej 35°C różnica ta miała spore znaczenie.
Decydujący set od początku nie układał się po myśli brazylijsko-hiszpańskiego duetu. Zostali oni dwukrotnie przełamani, sami nie wygrywając ani jednego gema przy serwisie rywali, którzy konsekwentnie realizowali taktykę z drugiego seta. Najbliżej przełamania byli w szóstym gemie, jednak po dwóch kolejnych niewymuszonych błędach przegrali wymianę przy star poincie.
Ciekawa sytuacja miała miejsce po drugim przełamaniu – Lucas Bergamini wyraźnie zaserwował w aut, jednak Miguel Yanguas kontynuował grę, nie sygnalizując błędu. Chwilę później Brazylijczyk uderzył piłkę w boczną szybę, po czym wraz z partnerem miał pretensje do rywala o jego zachowanie. Emocje jednak szybko opadły – po meczu zawodnicy podali sobie ręce, więc sytuacja nie pozostawiła trwałego śladu w głowach zawodników.
Ostatecznie trzeci set zakończył się zdecydowanym zwycięstwem faworytów 6:1, a całe spotkanie wygrali Miguel Yanguas i Franco Stupaczuk 2:1, potwierdzając swoją wysoką formę i aspiracje do końcowego triumfu.
Nieto / Sanz – Guerrero / Navarro 2:0 (6:4, 7:5)
Alonso / Tello – Jensen / Hernandez 2:1 (6:4, 2:6, 6:4)
Chingotto / Galan – Jimenez Casas / Garcia 2:0 (6:4, 6:0)
W jutrzejszych półfinałach kibice mogą liczyć na bardzo interesujące starcia. Nie wcześniej niż o godzinie 17:00 na korcie pojawią się Eduardo Alonso / Juan Tello oraz Miguel Yanguas / Franco Stupaczuk.
W drugim półfinale Federico Chingotto i Alejandro Galán zmierzą się z duetem Jorge Nieto / Jon Sanz, co zapowiada kolejne emocjonujące widowisko na egipskich kortach.
Spotkania będzie można śledzić jedynie na RedBullTV przy użyciu VPN-a.
Żeby być na bieżąco z wydarzeniami z tego turnieju i innych ważnych wydarzeń, zaobserwuj nas na Instagramie @padelenet.pl!